.

Brak komentarzy

Świat jest doskonale zrównoważony.
Smutek, radość, gniew i wybaczanie. Wszystko układa się w doskonałą układankę.
Nie ma radości bez smutku, ale nie ma też spokoju bez pojednania.

Czasami nie wszystko układa się tak jakbyśmy tego oczekiwali, ale od nas zależy czy dojdziemy do tego lepszego momentu czy nie.
Stąd też trzeba umieć wybaczać. Trzeba pozbyć się gniewu, żeby zrobić miejsce na spokój i harmonię.

Nie chcę czuć złości, mimo, iż ona sprawiało, że było mi prościej.
Trzeba być uczciwym wobec siebie i swoich uczuć. Nigdy nie byłam zwolenniczką udawania i zgrywania się.
Trzeba umieć przyznać przed sobą i innymi do swoich słabości. Nie należy uznawać ich za defekt. To jeden z elementów całości.

Czasami myślę, że warto zagryźć zęby, wyciągnąć rękę, żeby żyło nam się lepiej samemu ze sobą.
Nie trzeba od razu wszystkiego rozumieć czy też wszystko akceptować. Można powiedzieć – tak jestem zraniona. Tak- nie rozumiem Cię.
Tak- jestem zła. Ale nie- nie jesteś złym człowiekiem. Nie- nie uważam Cię za nic. Nie- nie stałeś mi się obojętny.
Tak- kiedyś Ci wybaczę.
Tak- nie jesteś moim wrogiem ani ja Twoim.
Tak- kochałam Cię szczerze.
Tak- nigdy więcej nie będziemy razem.
Tak- nie będziemy przyjaciółmi
Ale przede wszystkim- tak- byłeś dla mnie ważny i żadna złość i zranienie tego nie zmieni.
Mam piękne wspomnienia. Dałeś mi wiele dobrego.
Ciężko się pogodzić z porażką, ale to nasza wspólna porażka. Żaden sens w obwinianiu się czy ocenianiu.
Bądźmy szczerzy wobec tego kim byliśmy dla siebie. Nie pozwólmy naszym błędom skreślić tego co tak naprawdę było ważne.

Życzmy sobie dobrze. Z czasem żal minie. Nie chce wtedy żałować, że uniosłam się dumą. Mam dumę. Szanuję to co budowałam i szanuje swoje uczucia. Szanuje to co nas łączyło i żaden gniew tego nie przerośnie. Potrafię być ponad to i będę. Bo nie chcę byś zapomniał o tym, ze ktoś z kim dzieliłeś życie jest wart więcej niż żal.

Godzę się z tym po to bym mogła odnaleźć swój spokój. Wybaczam Ci każdą przykrość.

To tylko emocje. Emocje, które nie pomogą nam w ponownym odnalezieniu szczęścia. Wyrzućmy je więc. Zachowajmy dobre wspomnienia.

Żegnaj i zachowaj tę część miłości, którą niegdyś Ci dałam. Niech skrycie grzeje Twoje serce, byś nigdy więcej nie stracił żaru, gdy znów kogoś pokochasz.

 

minęło 17 lat. To więcej niż połowa mojego życia.  wspomnienie Twojej miłości wciąż jest żywe. Tyle Cię ominęło…a może nie? W moich myślach jesteś obecny w każdej znaczącej chwili w moim życiu. Tęsknię i to się nigdy nie zmieni

dziwny to czas. Stoję na rozstaju dróg i nie wiem dokąd iść. Czuję ze straciłam wiele. Samotne wieczory  linczują moje wspomnienia. Nie znoszę być tu bez niego. Zabijam czas jak potrafię. Kroje tępym nożem, boleśnie starając się sprawiać

wrażenie , ze to szczęśliwy czas. Nie lubię poranków, nie chcę w ogóle wstawać. Zmierzam się jednak każdego dnia by ubrać uśmiech na twarz, otworzyc oczu makijażem . Wyjść do ludzi. Mówić z nimi. Nie myśleć o tym co się dzieje ani o tym co było. Trwać. By przetrwać ten czasz   z podniesioną głową.

przeraża mnie to, ze potrafiłam sprawić, ze ktoś kto, podobno kocham mnie miłością szczerą, nie wytrzymał ze mną. Czuje się szczęśliwszy beze mnie… Wiem. Sama na to zapracowałam. Teraz żałuję. Moje oczy nie są już dla, niego

już zwierciadłem uczuć. Nie potrzebuje ich. Za to ja… Ja potrzebuje jego. Nie przyznam się mu więcej, ze chce by wrócił. Wiem, ze jestem mu wciąż bliska. Ale on mnie nie chce. Ten kto rzucił z miłości dla mnie wszystko, dziś juz mnie nie chce. Ten kto twierdził, ze jestem kobietą jego życia dziś mnie juz nie chce. Tak szybko. Tak szorstko. Tak zdecydowanie. Tak boleśnie. Uwierzyłam w nasz dom. Pozwoliłam sobie czuć się bezpiecznie. Może zbyt byłam pewna tego, ze mnie nie zostawi. Bo skoro się przecież tak kocha, to się walczy,a nie odchodzi… Ale tego już nie ma. Juz mnie nie chce. Mój głos nie koi już jego bólu. Nasz dom już nie jest jego domem. Tak szybko, zdecydowanie, szorstko i boleśnie. Nie umiem sobie tego poukładać. Moje życie jest mi obce. Potrzebuje się poznać na nowo. Nie chce bać się żyć sama. Chce w końcu usypiać zadowolona, spokojna. Bez zimnych nocnych potów. Bez koszmarów. Chce wstawać z uśmiechem. Chce móc powiedzieć” jestem szczęśliwa taka jaka jestem i tu gdzie jestem”. Tylko nie wiem co mam i jak mam to zrobić.

.

Brak komentarzy

nie ważne jak bardzo tęsknie.

Jak wściekła jestem na siebie, na Ciebie, na nas.

nie ważne już jak puste wszystko wydaje mi się być.

I jak boli to, że staliśmy się już prawie wrogami.

i nie ważne są już nasze błędy- w szczególności moje.

Ważne jest to, że nie wiedziałam jak bardzo Cię kochałam.

Nie da się już tego poskładać.

Tyle krzywdy już sobie wyrządziliśmy.

Nienawidzę Cię z całego serca, bo nie chce nigdy więcej tego czuć.

Nienawidzę, za to, że twierdzisz, że coś przed Tobą udawałam.

I nienawidzę tego, że tak cholernie mi tu źle samej.

Tego, ze tak bardzo chcę się przytulić.

Może to ja potrzebowałam Ciebie bardziej niż ty mnie.

Kiedyś powiedziałam, że przyjdzie taki dzień kiedy uznasz, że odejście było najlepszym co mogłeś dla siebie zrobić.

Dzisiaj z osoby, którą kochałeś i uważałeś za coś pięknego w Twoim życiu stałam się kimś kim gardzisz, kimś kto nie jest Ciebie wart.

Nie byłam nigdy święta. Zrobiłam wiele głupstw. Ale nie stałam się nagle kimś innym. Wciąż jestem warta miłości. Nienawidzę Cię za to, że chcesz, żebym myślała, że jest inaczej.

Może nie umiem tak jak Ty poświęcać się dla innej osoby. Nie znaczy to jednak, że czuje mniej.

Nie chcę już mówić, że tęsknie.

Mam już dość tęsknot w życiu.

chciałabym powiedzieć- jest mi lepiej bez Ciebie.

Ale nie jest.

Wiem jednak, że Tobie jest.

Ze nie chcesz i nie potrzebujesz kogoś takiego jak ja w swoim życiu.

Powiedziałeś to dziś aż za wyraźnie…

i dziś chce, żeby to był ostatni raz kiedy do Ciebie wracam…kiedy siedzę i wyje do 4 ścian,w których mnie zostawiłeś. Wiem jednak, ze tak nie będzie.

Bo zabrałeś więcej niż tylko walizki. Zabrałeś całą moją wiarę w to, że będę w stanie kiedyś stworzyć dom. Bo ja już nie chce, nigdy nie chce się do kogoś przywiązać.

Dość mam mężczyzn, którzy najpierw budują, a potem odchodzą.

Mówisz, że jestem egoistką, bo chce żebyś wrócił – nie wracaj. Bo teraz dopiero będę egoistką.

.

Brak komentarzy

Wiem, że potrafię.

Więcej niż myślę.

Przechwytuję od czasu do czasu momenty słabsze.

Trzymam je przez chwilę, nieraz i dłuższą, bo wydaję mi się, że nie dam rady. Wydaję mi się, że wszystko mnie przerasta.

Ostatnie doświadczenia nauczyły mnie, że bycie wieczną „Zosią samosią” nie zawsze jest mądre.

Kiedyś wydawało mi się, że najważniejsze, żeby nie musieć na kimś polegać, by być samodzielną i nigdy nikogo o nic prosić. Po to, żeby udowodnić sobie, że potrafię sobie poradzić ze wszystkim sama.

Dzisiaj jednak myślę sobie, że przyjaźnie, relacje, które budowałam przez lata są właśnie po to, żeby nie dźwigać bólu świata samemu.

Był czas kiedy myślałam, że nikogo nie potrzebuję. Sądziłam, iż mogę być sama i czuć się tak szczęśliwą.

Guzik prawda. Jestem człowiekiem stadnym. I odkąd wyjechałam tak daleko od wszystkiego co mi znane, zmieniłam swój pogląd.

Jesteśmy sobie nawzajem ludźmi, po to by dzielić ludzkie sprawy.

Kiedyś chciałam uciekać jak najdalej od ludzi, którzy byli mi bliscy, po to by nie musieć ich potrzebować. Wynikało to stąd, iż w moim życiu był moment, kiedy przyszła chwila, ze musiałam nauczyć się żyć bez ludzi na których polegałam i których kochałam. Panicznie bałam się znów kogoś tracić i żyć z poczuciem bezradności. Przerażona byłam jak spłoszone zwierzę w lesie.

Dziś wiem, że czasami tak bywa, ale zawsze zostają wokół nas ludzie życzliwi i nie wolno nam się odwracać. Bo nikt nigdy nie będzie Herosem, żeby ze wszystkim radzić sobie kompletnie samemu.

Tak bardzo się cieszę, że mam wokół siebie ludzi tak bliskich. Z którymi bywało różnie, ale mimo wszystko wciąż są.

I dziękuję za to z całego serca. Za to, że nigdy się nie poddaliście i pokazaliście mi jak rodzina, miłość i przyjaźń potrafi przenosić góry.

Mój strach był górą, którą odsunęliście, a ja znów poczułam, że wcale nie chce być sama. Nie chcę wcale uciekać i nie potrzebować.

Dziękuję za każde słowa wsparcia. Za to, że wciąż pytacie jak się mam.

Doceniam to z całego serca. Mimo, iż wciąż uczę się pokory, to kłaniam się nisko do ziemi i dziękuję.

Dziękuję, bo dziś wiem, że wcale nie jestem zdana tylko na siebie.

I dzięki Wam zrozumiałam, że wcale tego nie chce, bo życie jest o niebo piękniejsze jeśli można je z kimś dzielić. I nie musi to być wcale facet u boku!:)

Dziękuję mojej rodzinie za miłość i przyjaźń,którą mnie darzycie mimo, iż nie zawsze było to proste by mnie kochać. Dziękuję moim przyjaciołom za to, że nawet gdy robię źle, wciąż mnie przytulacie i rozumiecie.

Otworzyłam oczy. Otworzyłam i widzę Was tak wyraźnie jak nigdy.

Przepraszam za każdą przykrość i za to, że kiedyś mi przyszło do głowy, ze może mi być lepiej bez Was.

Nie może!

Jestem dumna z ludzi, których mam.

I zazdrośćcie mi! Bo są najwspanialsi nawet jeśli mają niedoskonałości!

Żart.

Brak komentarzy

- Żartuj sobie. Tak, żartuj! Skacz po głowie, rób krzywe miny, wzruszaj ramionami. Ten Twój żabi rechot nie robi na mnie najmniejszego wrażenia!

Ha, ha! Śmiejmy się wspólnie z mego smutku.

-Ależ o co Ci chodzi? Przecież wiedziałaś jak to się skończy.

Turla się paskuda po ziemi, zwija w jeden wielki gówniany kłębek śmiechu.

- No co? Smutno Ci? Oj, oj. Przecież to nie mogło się skończyć inaczej! Co? Główka nie podpowiedziała jakie mogą być konsekwencje? Mówiła! Krzyczała wręcz! A Ty co?

Znów popada w histeryczny śmiech. Dławi się śliną i łzami jednocześnie.

- No już! Nie udawaj zranionej, bo dłużej tej farsy nie zniosę! Chciałaś, to masz. Bierz to na swoją klatę i idź dalej! Przestań robić wielkie oczy. Nie masz najmniejszych powodów do rozczarowań. Wszystko potoczyło się DOKŁADNIE tak jak mówił Ci Twój rozum.

Przyjmij to i chodź- pośmiejemy się razem – z ludzkiej hipokryzji.

Brak komentarzy

Czegoś nam zabrakło.
Gdzieś czegoś było za wiele.
Wiele moich błędów.
Może nie jestem stworzona do normalnego życia.
Zwyczajność mnie przerasta.
Pewnie byłeś najlepszym co mogło mnie spotkać.

Tak będzie dla Ciebie lepiej.
Zabijałam Twoją radość z każdego dnia.
Nie sprawiałam, abyś był szczęśliwy.

Masz prawdę w oczach, która mnie przerażała.
Serce na dłoni, które było zbyt łatwo zranić.

Nie zasługiwałam na to.

Wszystko musi się znów zmienić.
Nasze plany, marzenia.

Być może byłeś moją jedyna szansą na to, bym kiedyś stworzyła dom i rodzinę.

Nie dźwignęłam tego.
Nie poradziłam sobie sama ze sobą w tym wszystkim.

Wciąż nie mogę zrozumieć jak mogłeś pokochać mnie i wszystkie te ciemne zakątki we mnie.
Nie bałeś się się tego, za to ja stchórzyłam. Nie chciałam z tym walczyć.

Jest jednak jak jest. I wiem, ze znajdziesz swoje szczęście. Znajdziesz roześmianą twarz, z oczami równie pięknymi jak Twoje. Z prawdą w nich i bez cieni przeszłości.

Zapomnisz o mnie, nawet jeśli będziesz mnie wspominał. Kiedyś powiesz- to było najlepsze co mogłem dla Siebie zrobić. Odejść i nigdy nie wracać.

Żałuję, że nie umiałam kochać tak mocno jak powinnam była.

.

Brak komentarzy

Nie będę się bać.
Każdy ból kiedyś mija.
Z każdymi wspomnieniami można żyć.

Tylko zagryzę zęby.

Każdy koniec jest bolesny.

Nie umiem powiedzieć co czuję.
Boli i jeszcze się boję.
Ale przejdzie…
Wszystko przechodzi.
Ze wszystkim dam sobie radę.

Znów nauczę się być sama.
Dobrze wiem jak to jest i nie mogę się tego już bać…

Teraz schowam się pod koc i wypłaczę cały strach i ból… Wykrzyczę jakie to cholernie trudne. Jutro obudzę się i będzie poniedziałek. Ten sam co za tydzień i tydzień temu.
Życie płynie dalej.

Ale to jutro.
Dziś jestem w czarnej dupie. I dzisiaj będę płakać na ile starczy mi sił.
Jutro już nie.
jutro idę dalej…

I każdą łzę schowam w kieszeń. Tak jak to robię od zawsze.

nie jestem.

Brak komentarzy

Nie jestem.
Nie jestem kobietą, z którą chcesz mieć dom.
Jestem typem kobiety, z którą chcesz się przespać.
Nie jestem oddaną nimfą, która zostanie u Twego boku.
Nie jestem kobietą, do której chcesz wracać co noc.
Jestem kobietą, którą chcesz mieć za przyjaciela, a nie za partnera.
Nie jestem kobietą, która da Ci stabilność – czyli wszystko to czego szukasz by stworzyć dom.
Ja nie umiem.
Nie potrafię.
Jestem wieczną awanturnicą, która wbije Ci szpilę, gdy nie będziesz patrzył.
Jestem kobietą, którą chcesz mieć bliską, ale nie kobietą, która będzie Ci jedyną.

Ja taka nie jestem.
Nie jestem ostoją.
Jestem huraganem, który wyrzuci Twoje życie na dzikie wsypy.
Przeżyjesz tu przygodę, której nie zapomnisz.
Ale ta przygoda ma kres.
Będę dobrą matką, ale nigdy dobrą żoną.
To nie jestem ja. To nie ten człowieka, który stworzy dobry, bezpieczny dom.
Jestem tym, kto zniszczy każde marzenie o tym.
Jestem moim własnym demonem i nie mogę dłużej udawać, że jest inaczej.
Pokochasz mnie, ale nie życie ze mną.

Jestem daleka od wartości, które cenię.
Marzyłam o domu. O domu pełnym miłości. Ale ten dom ma prawo istnieć jedynie jeśli mnie w nim nie będzie.

Hedonizm ma swoją cenę.

.

Brak komentarzy

Lubię ciszę w okół siebie.

Gdy w sercu kłębią się sprzeczne uczucia.

Gdy przeczę własnym zasadom.

Gdy moje- nigdy- zamienia się w wątpliwość.

I ta rozbujana młodość, która we mnie drzemie.

Potrzeba popełniania błędów.

A zarazem wrażliwość, która na nie nie chce pozwolić.

Pewne dylematy dosięgają nas, mimo upływu lat.

W każdym wieku uczucia grają te same melodie.

 

I ja płynę, po dźwiękach wystukanych pochopnie na klawiszach życia.

Starając się zagłuszyć  fałsz głośnością wykonu.

Stwarzając pozory, iż wiem jaki utwór gram.

Nie ma dobrych rad, gdy pytamy „czego chcę”.

Nie ma znaczenia jak długo szukasz tej odpowiedzi… Nie ważne jaki wybierzesz tor. To zawsze wraca i poddaje w wątpliwość wszystko czym się otaczasz.

Gdyby tylko można było podążać za pragnieniami, nie ciągnąc za sobą łez innych.

Gdybym tylko umiała wykrzyczeć sama sobie ” zatrzymaj się!”.

Pewnie umiem. Na pewno umiem, ale boję się. Boję się popsuć to co wyszło mi dobrze.

Boje się przyznać do błędu, bo nie chce w ogóle by nim był.

W chwilach jak te, gdy kołysze mnie ten dźwięk wątpliwości. Gdy dotykam puszkiem palca głębi siebie. Chce wrócić do miejsca i ludzi, których jestem pewna.

Pragnę mych korzeni, bo tak bardzo potrzebuję pamiętać o tym kim jestem.

Skąd jestem i co we mnie dobre.

Bardzo tęsknie.

Dopiero tu, odnajduję samą siebie. Poznaje na nowo… i tak wiele rzeczy sprawia, ze nie rozumiem siebie. Widzę co i kiedy mnie zmieniło. Tak jakbym podliczała swoje dotychczasowe dni.

I tęsknie.

Tak bardzo tęsknie i tak bardzo mam dość. Dość walczenia o to by mnie kochać.

Moja duma w końcu zabroniła mi się o to prosić.

A ja bym chciała tylko ja i siebie zrozumieć.

Zrozumieć, ze szukanie nie zawsze musi oznaczać błądzenie i chwytanie się tego co tylko życie podsunie.

…Szarość zamyka moje powieki, by odkryć przed mymi oczami świat barwny i różny….marzeń, które wciąż boję się spełniać.

.

Brak komentarzy

Koło się toczy.
Toczy co raz prędzej.
Robi mnóstwo zamieszania.

Za kołem zbiera się kurz.

Dużo się miesza ostatnio przeszłości z teraźniejszością.

Człowiek odnajduje siebie samego, zaczyna rozumieć siebie i widzi te małe włókienka ciągnące się z dalekiej przeszłości, które od czasu do czasu wiążą pętelkę na gardle.

Nie zawsze jest to proste. Właściwie – nigdy to nie jest proste.

Ale dobrze jest dostrzec te elementy, które sprawiają, ze dziś się czegoś boję, a nie które rzeczy nie są dla mnie w ogóle istotne.

Zrozumieć skąd to się bierze i starać się to uporządkować.

Wszystko idzie ku lepszemu.


  • RSS