Mroźno dzisiaj. Spadający śnieg zamarza na drzewach, jakby chciał zatrzymać czas.

Dużo myślę o Tobie ostatnio.

Wspominam.

Spokojnie, bez żalu. W końcu zaczęłam spisywać wszystko i wracam do bardzo odległych chwil.

Podsumowuję to wszystko przez co niegdyś razem, a teraz bez Ciebie przeszłyśmy.

Dzisiaj są Twoje urodziny. 58.

Może dziś zabrałabym Cię do teatry lub na spacer, może poszłybyśmy na kolację albo razem do spa. Może siedzielibyśmy razem przy rodzinnym stole z rodziną, której dzisiaj już nie ma?

Dwa dni temu położyłam się na łóżku i patrzyłam w pustkę. Wyobraziłam sobie, ze leżysz koło mnie i patrzysz mi w oczy.

Mówiłam do Ciebie i w głowie układałam sobie odpowiedzi, które mogłyby popłynąć z Twoich ust.

Rzadko tak robię, bo to bolesne. Bolesne, że to tylko moja wyobraźnia.

Ale poszłam dalej. Położyłam głowę na własnej dłoni i wyobraziłam sobie, że to Twoja. Tak bardzo potrzebowałam poczuć dotyk na moim policzku.

Zgodnie stwierdziłyśmy, że nie wiemy co robić. Że może znów potrzeba czasu, by rany się zagoiły.

Obie wiemy w czym rzecz. Obie jesteśmy bezradne wobec ludzkiej wyobraźni.

Może potrzeba zderzenia z rzeczywistością.

Wyobraziłam Sobie, ze mnie przytulasz.

Powiedziałaś – choć tu do mnie, a ja wtuliłam się w Twój policzek.

Bo Ty bez zbędnych tłumaczeń wiesz jak jest.

Tak wiele się dzieje w naszym życiu ostatnio. Jesteś nam potrzebna. Mi mniej, bo u mnie właściwie nic się nie dzieje, ale myślę, ze Ty doskonale wiesz gdzie powinnaś być. U czyjego boku stać. Więc stój tam proszę i ukochaj swoim anielskim skrzydłem.

Ja czuję, że Twoje serce jest i będzie z nami. A nasze myśli zawsze będą z Tobą. Nawet jak dłużej Cię tu nie będzie niż byłaś.

 

Wszystkiego najlepszego.