Upijam się dziś, by w końcu móc to wypłakać.
Tylko nawet będąc pijaną nie widzę powodów by za Tobą płakać.
Jak słabe jest to?
To gdzieś boli, chcę się tego pozbyć, ale nawet nie potrafię.
Bo co straciłam?
Złudzenia.
Straciłam złudzenia.
To takie beznadziejne.

Może to kawałek nie najwyższych lotów, ale odzwierciedla to co moja podświadomość wie, ze powinnam czuć



W końcu przebrnę przez Ciebie.

Nie mogę Cię tylko widzieć.
To dziś 5 dzień. Wydaje mi się wiecznością, a ty już stałeś mi się obcy.
A spędziłam z Tobą przecież prawie rok.
Czy to rzeczywiście nie znaczyło nic?
Czy to rzeczywiście było tak puste jak puste czuje się teraz moje serce?

Chcę się oczyścić. Smucisz mnie teraz, Twój brak mnie smuci. Ale nie zmusza do łez.
To powinien być mój powód do płaczu.
Poświeciłam tyle Siebie dla czegoś, za czym nie potrafię nawet porządnie się rozpłakać.