Dziś mam 26 lat.
A w głowie wspomnienie sprzed około 18 lat.

W Twoim małym mieszkaniu, w wielkim telewizorze puszczali utwór Alanis Morissette. Pamiętam, że wisiała w teledysku do góry nogami, a jej długie włosy zwisały swobodnie. Byłam nimi zachwycona! Ty za to nie mogłeś wyjść z podziwu jakie ona ma piękne zęby. Od tamtej pory wciąż mi powtarzałeś, że to bardzo ważne aby kobieta miała zadbane zęby.

Wyszliśmy na balkon, piłam ice tea z niebieskiego kartonika.
Objąłeś mnie i kazałeś spojrzeć w niebo.
W ciemności jaśniał wielki księżyc.
- Jesteś moją księżniczką. I jesteś ode mnie tak daleko. Bardzo tęsknie za Wami.
I wiesz co wtedy robię? Patrzę na ten właśnie księżyc. I wtedy wiem, że gdziekolwiek będziecie Wy i gdziekolwiek będę ja, jeśli tylko spojrzymy w niebo to będziemy spoglądać zawsze na ten sam księżyc. Dzięki temu ta odległość wydaje mi się być znacznie mniejsza, bo skoro wciąż widzimy to samo to nie możemy przecież być aż tak daleko?
Czy możemy umówić się, że co wieczór będziemy o tej samej porze spoglądać w niebo i myśleć o sobie? W ten sposób każdego dnia spędzimy chwilę razem.

Od tamtego dnia każdego wieczoru wyglądałam przez okno by powiedzieć Ci dobranoc. Zdarzało mi się zapominać i wtedy zrywałam się z łóżka, by choć przez chwilę na niego zerknąć z nadzieją, że wciąż patrzysz.

To był bardzo ważny moment w moim życiu.

Dzisiaj pełnia. Widzę każdy cień na księżycu i zastanawiam się, czy tam gdzie dziś jesteś wciąż patrzysz na ten sam księżyc. Może czekasz co wieczór na moje dobranoc?
Przez wiele lat byłam na ten widok obrażona, ale może niepotrzebnie?

Przecież nie wiem gdzie jesteś.

Ale wiesz co? Nawet jeśli już nie widzisz tego samego co ja, to nie jest to istotne. Bo ja zawsze kiedy go widzę to myślę o Tobie. Dzięki temu mimo upływu lat mogę spędzić z Tobą chwilę pod koniec każdego dnia.

Dziękuję Ci za to.

Twoja Princessa.