Zmiany, a właściwie – powroty.
Dwa lata mijają odkąd odwróciłam wszystko do góry nogami, żeby rozpocząć nową drogę, poznać siebie i rozwinąć skrzydła.
Czy osiągnęłam to co chciałam?
Częściowo.
Dwa lata temu jak żegnałam się z Gd. płakałam w poduszkę, myśląc- po jaką cholerę.
Dziś smutno mi opuszczać to miejsce.
Wiele dobrego mnie tu spotkało.
Wspaniali ludzie, piękne miejsca.
Nie mała lekcja życia.
Przyjechałam będąc sama i tak też wracam.
Ale wciąż otoczona niezwykłymi przyjaciółmi, rodziną… generalnie ludźmi, na których zawsze mogę liczyć.
To mój dobytek, który jest ze mną wszędzie.
Nie ważne dokąd się udam.
Nie ważne jak daleko od nich jestem. Oni są i wiem, że będą.
Czuję się jakbym oglądała film. Nie wszystko do mnie dociera.
Będę tęsknić. Za tym życiem, tymi ludźmi, tymi miejscami.
Mam nadzieję, że nie robię kroku w tył. Wracam tylko do siebie. Do mojego kącika. Mojego świata, gdzie nie boję się zostawać sama w czterech ścianach, bo wiem, że sobie poradzę.
Właściwie bycie tu pokazało mi, że ze wszystkim można sobie poradzić.
Nie ma rzeczy, których się nie da przeskoczyć, smutków, których nie da się przezwyciężyć.
Mimo tych ponurych chwil, kiedy myślałam, że braknie mi sił by rano wstać i umyć zęby.
Mimo rozczarowania samą sobą i moim kolejnym nieudanym związkiem- przeszłam przez to.
Nie, nie jest jeszcze idealnie. Jeszcze boli i ten moment teraz nie jest prosty.
Jeszcze zawyłam płaczem po jego telefonie. Jeszcze nie umiem trzymać emocji na wodzy.
Pakując swoje rzeczy wracam myślami do dnia, kiedy je wspólnie rozpakowywaliśmy.
Dziwne jak odległe mi się to wydaje. Jakby to był sen.
Ale już jest lepiej. Nie myślę o powrotach. Myślę, by iść na przód. Być znów silną Ja.
Smuci mnie to, ale inaczej. Smuci już tylko wspomnienie. Nie traktuję to jako część mojej teraźniejszości.
Zamknęłam ten rozdział.
Zamykam teraz kolejny. Ten znacznie przyjemniejszy.
Nigdy dotąd nie miałam przyjemności pracować z tyloma dziwnymi, zwariowanymi i różnymi ludźmi. W atmosferze niesamowitej tolerancji, akceptacji i otwartości. To było niesamowite doświadczenie. A tych ludzi nigdy nie zapomnę i mam nadzieję, że część z nich na zawsze zostanie ze mną. Tak jak moim przyjaciele od lat. Jak moja rodzina od zawsze. Są rzeczy, która trwają wiecznie. Trzeba w to wierzyć. Bo to dobre. Bo to ważne. Bo to trzyma nas w pionie.

Denerwuję się.

Ale wierzę, ze to nowy początek. Kr był podkładką do tego, żeby w końcu się poukładać. Żeby w końcu pozbyć się tego czego już nie chcę i dostać to czego tak pragnę.
Spokoju ducha. Czystych myśl.

Tak będzie.

Dobranoc.