Wpisy z okresu: 2.2015

.

Brak komentarzy

Wiem, że potrafię.

Więcej niż myślę.

Przechwytuję od czasu do czasu momenty słabsze.

Trzymam je przez chwilę, nieraz i dłuższą, bo wydaję mi się, że nie dam rady. Wydaję mi się, że wszystko mnie przerasta.

Ostatnie doświadczenia nauczyły mnie, że bycie wieczną „Zosią samosią” nie zawsze jest mądre.

Kiedyś wydawało mi się, że najważniejsze, żeby nie musieć na kimś polegać, by być samodzielną i nigdy nikogo o nic prosić. Po to, żeby udowodnić sobie, że potrafię sobie poradzić ze wszystkim sama.

Dzisiaj jednak myślę sobie, że przyjaźnie, relacje, które budowałam przez lata są właśnie po to, żeby nie dźwigać bólu świata samemu.

Był czas kiedy myślałam, że nikogo nie potrzebuję. Sądziłam, iż mogę być sama i czuć się tak szczęśliwą.

Guzik prawda. Jestem człowiekiem stadnym. I odkąd wyjechałam tak daleko od wszystkiego co mi znane, zmieniłam swój pogląd.

Jesteśmy sobie nawzajem ludźmi, po to by dzielić ludzkie sprawy.

Kiedyś chciałam uciekać jak najdalej od ludzi, którzy byli mi bliscy, po to by nie musieć ich potrzebować. Wynikało to stąd, iż w moim życiu był moment, kiedy przyszła chwila, ze musiałam nauczyć się żyć bez ludzi na których polegałam i których kochałam. Panicznie bałam się znów kogoś tracić i żyć z poczuciem bezradności. Przerażona byłam jak spłoszone zwierzę w lesie.

Dziś wiem, że czasami tak bywa, ale zawsze zostają wokół nas ludzie życzliwi i nie wolno nam się odwracać. Bo nikt nigdy nie będzie Herosem, żeby ze wszystkim radzić sobie kompletnie samemu.

Tak bardzo się cieszę, że mam wokół siebie ludzi tak bliskich. Z którymi bywało różnie, ale mimo wszystko wciąż są.

I dziękuję za to z całego serca. Za to, że nigdy się nie poddaliście i pokazaliście mi jak rodzina, miłość i przyjaźń potrafi przenosić góry.

Mój strach był górą, którą odsunęliście, a ja znów poczułam, że wcale nie chce być sama. Nie chcę wcale uciekać i nie potrzebować.

Dziękuję za każde słowa wsparcia. Za to, że wciąż pytacie jak się mam.

Doceniam to z całego serca. Mimo, iż wciąż uczę się pokory, to kłaniam się nisko do ziemi i dziękuję.

Dziękuję, bo dziś wiem, że wcale nie jestem zdana tylko na siebie.

I dzięki Wam zrozumiałam, że wcale tego nie chce, bo życie jest o niebo piękniejsze jeśli można je z kimś dzielić. I nie musi to być wcale facet u boku!:)

Dziękuję mojej rodzinie za miłość i przyjaźń,którą mnie darzycie mimo, iż nie zawsze było to proste by mnie kochać. Dziękuję moim przyjaciołom za to, że nawet gdy robię źle, wciąż mnie przytulacie i rozumiecie.

Otworzyłam oczy. Otworzyłam i widzę Was tak wyraźnie jak nigdy.

Przepraszam za każdą przykrość i za to, że kiedyś mi przyszło do głowy, ze może mi być lepiej bez Was.

Nie może!

Jestem dumna z ludzi, których mam.

I zazdrośćcie mi! Bo są najwspanialsi nawet jeśli mają niedoskonałości!

Żart.

Brak komentarzy

- Żartuj sobie. Tak, żartuj! Skacz po głowie, rób krzywe miny, wzruszaj ramionami. Ten Twój żabi rechot nie robi na mnie najmniejszego wrażenia!

Ha, ha! Śmiejmy się wspólnie z mego smutku.

-Ależ o co Ci chodzi? Przecież wiedziałaś jak to się skończy.

Turla się paskuda po ziemi, zwija w jeden wielki gówniany kłębek śmiechu.

- No co? Smutno Ci? Oj, oj. Przecież to nie mogło się skończyć inaczej! Co? Główka nie podpowiedziała jakie mogą być konsekwencje? Mówiła! Krzyczała wręcz! A Ty co?

Znów popada w histeryczny śmiech. Dławi się śliną i łzami jednocześnie.

- No już! Nie udawaj zranionej, bo dłużej tej farsy nie zniosę! Chciałaś, to masz. Bierz to na swoją klatę i idź dalej! Przestań robić wielkie oczy. Nie masz najmniejszych powodów do rozczarowań. Wszystko potoczyło się DOKŁADNIE tak jak mówił Ci Twój rozum.

Przyjmij to i chodź- pośmiejemy się razem – z ludzkiej hipokryzji.

Brak komentarzy

Czegoś nam zabrakło.
Gdzieś czegoś było za wiele.
Wiele moich błędów.
Może nie jestem stworzona do normalnego życia.
Zwyczajność mnie przerasta.
Pewnie byłeś najlepszym co mogło mnie spotkać.

Tak będzie dla Ciebie lepiej.
Zabijałam Twoją radość z każdego dnia.
Nie sprawiałam, abyś był szczęśliwy.

Masz prawdę w oczach, która mnie przerażała.
Serce na dłoni, które było zbyt łatwo zranić.

Nie zasługiwałam na to.

Wszystko musi się znów zmienić.
Nasze plany, marzenia.

Być może byłeś moją jedyna szansą na to, bym kiedyś stworzyła dom i rodzinę.

Nie dźwignęłam tego.
Nie poradziłam sobie sama ze sobą w tym wszystkim.

Wciąż nie mogę zrozumieć jak mogłeś pokochać mnie i wszystkie te ciemne zakątki we mnie.
Nie bałeś się się tego, za to ja stchórzyłam. Nie chciałam z tym walczyć.

Jest jednak jak jest. I wiem, ze znajdziesz swoje szczęście. Znajdziesz roześmianą twarz, z oczami równie pięknymi jak Twoje. Z prawdą w nich i bez cieni przeszłości.

Zapomnisz o mnie, nawet jeśli będziesz mnie wspominał. Kiedyś powiesz- to było najlepsze co mogłem dla Siebie zrobić. Odejść i nigdy nie wracać.

Żałuję, że nie umiałam kochać tak mocno jak powinnam była.


  • RSS