Wpisy z okresu: 11.2014

nie jestem.

Brak komentarzy

Nie jestem.
Nie jestem kobietą, z którą chcesz mieć dom.
Jestem typem kobiety, z którą chcesz się przespać.
Nie jestem oddaną nimfą, która zostanie u Twego boku.
Nie jestem kobietą, do której chcesz wracać co noc.
Jestem kobietą, którą chcesz mieć za przyjaciela, a nie za partnera.
Nie jestem kobietą, która da Ci stabilność – czyli wszystko to czego szukasz by stworzyć dom.
Ja nie umiem.
Nie potrafię.
Jestem wieczną awanturnicą, która wbije Ci szpilę, gdy nie będziesz patrzył.
Jestem kobietą, którą chcesz mieć bliską, ale nie kobietą, która będzie Ci jedyną.

Ja taka nie jestem.
Nie jestem ostoją.
Jestem huraganem, który wyrzuci Twoje życie na dzikie wsypy.
Przeżyjesz tu przygodę, której nie zapomnisz.
Ale ta przygoda ma kres.
Będę dobrą matką, ale nigdy dobrą żoną.
To nie jestem ja. To nie ten człowieka, który stworzy dobry, bezpieczny dom.
Jestem tym, kto zniszczy każde marzenie o tym.
Jestem moim własnym demonem i nie mogę dłużej udawać, że jest inaczej.
Pokochasz mnie, ale nie życie ze mną.

Jestem daleka od wartości, które cenię.
Marzyłam o domu. O domu pełnym miłości. Ale ten dom ma prawo istnieć jedynie jeśli mnie w nim nie będzie.

Hedonizm ma swoją cenę.

.

Brak komentarzy

Lubię ciszę w okół siebie.

Gdy w sercu kłębią się sprzeczne uczucia.

Gdy przeczę własnym zasadom.

Gdy moje- nigdy- zamienia się w wątpliwość.

I ta rozbujana młodość, która we mnie drzemie.

Potrzeba popełniania błędów.

A zarazem wrażliwość, która na nie nie chce pozwolić.

Pewne dylematy dosięgają nas, mimo upływu lat.

W każdym wieku uczucia grają te same melodie.

 

I ja płynę, po dźwiękach wystukanych pochopnie na klawiszach życia.

Starając się zagłuszyć  fałsz głośnością wykonu.

Stwarzając pozory, iż wiem jaki utwór gram.

Nie ma dobrych rad, gdy pytamy „czego chcę”.

Nie ma znaczenia jak długo szukasz tej odpowiedzi… Nie ważne jaki wybierzesz tor. To zawsze wraca i poddaje w wątpliwość wszystko czym się otaczasz.

Gdyby tylko można było podążać za pragnieniami, nie ciągnąc za sobą łez innych.

Gdybym tylko umiała wykrzyczeć sama sobie ” zatrzymaj się!”.

Pewnie umiem. Na pewno umiem, ale boję się. Boję się popsuć to co wyszło mi dobrze.

Boje się przyznać do błędu, bo nie chce w ogóle by nim był.

W chwilach jak te, gdy kołysze mnie ten dźwięk wątpliwości. Gdy dotykam puszkiem palca głębi siebie. Chce wrócić do miejsca i ludzi, których jestem pewna.

Pragnę mych korzeni, bo tak bardzo potrzebuję pamiętać o tym kim jestem.

Skąd jestem i co we mnie dobre.

Bardzo tęsknie.

Dopiero tu, odnajduję samą siebie. Poznaje na nowo… i tak wiele rzeczy sprawia, ze nie rozumiem siebie. Widzę co i kiedy mnie zmieniło. Tak jakbym podliczała swoje dotychczasowe dni.

I tęsknie.

Tak bardzo tęsknie i tak bardzo mam dość. Dość walczenia o to by mnie kochać.

Moja duma w końcu zabroniła mi się o to prosić.

A ja bym chciała tylko ja i siebie zrozumieć.

Zrozumieć, ze szukanie nie zawsze musi oznaczać błądzenie i chwytanie się tego co tylko życie podsunie.

…Szarość zamyka moje powieki, by odkryć przed mymi oczami świat barwny i różny….marzeń, które wciąż boję się spełniać.


  • RSS