Był sobie żołnierz.
Utracił obie dłonie ratując kolegę od tego samego losu.
Poświęcił się, a uratowany był mu wdzięczny.
Dumny był z siebie przez jakiś czas, po czym brak dłoni zaczął mu doskwierać.
Winę za swoje nieszczęście zrzucił na uratowanego.
„Uratowałem go, a teraz sam nie mam dłoni”- myślał sobie.
Mówił mu wprost- to przez Ciebie teraz nie mogę radzić sobie tak jakbym tego chciał.
To Twoja wina.
„Wina uratowanego, że ratujący podjął niegdyś decyzję o tym by go uratować”.