Wpisy z okresu: 8.2013

Positive

Brak komentarzy

Próbuję ładować się pozytywna energią!
Jest piękny dzień, przede mną nowe wyzwania!
Ależ lenistwo mnie opętało- a raczej chęć przesunięcia przeprowadzki jak najdalej.
Tchórzem zwę się dziś.
Przeraża mnie wizja tego, ze za chwile wszystko będzie obce!
Wiem, ze to jak będzie w dużej mierze zależy ode mnie, dlatego dzis staram się myśleć pozytywnie.
Ale jak patrzę sobie teraz na moje mieszkanie i wiem, ze muszę je dzisiaj spakować to od razu przychodzi mi do głowy milion innych rzeczy, które miałabym ochotę dzisiaj zrobić.
Mobilizacja- tego mi trzeba.
Niby zbliżający się termin powinien mnie mobilizować wystarczająco- to jednak tak nie jest.
NIE CHCE MI SIĘ!
Wszystko od początku. Może ja już wcale nie jestem taka młoda?
24 lata to w końcu już prawie 25, a 25 to już blisko 30.
Po 30 podobno nie wychodzi się już szczęśliwie za mąż, bo bierze się to co zostało.
Głupie myśli przychodzą mi do głowy ostatnio.
Jeszcze jedno zdanie, łyk kawy i idę się pakować…
Może dwa.
Nie, jedno.
Tak więc- na zakończenie- życzę sobie odwagi i uśmiechu.
Będzie fajnie! Będzie fajnie, będzie fajnie, będzie fajnie, będzie fajnie, będzie fajnie…..dam radę, dam radę, dam radę, dam radę, dam radę….uf.
Wyszło więcej niż jedno….

.

Brak komentarzy

Radość zmieszana ze smutkiem…
Opuszczam moje ukochane miasto i ruszam ku nowym horyzontom.
W nieznane. Całkiem sama.
Boje się, ale to chyba naturalne.
Zostawiam za sobą co budowałam tu przez ostatnie 4 lata.
Wspomnienia miłosci, przyjaciół…
Pierwszych porażek i sukcesów.
Mój mały bezpieczny kącik, który tak kocham.
Moje 4 ściany, moją podłogę, taras…
Czuję, ze coś się kończy bezpowrotnie i wiem, że tak ma być.
Wszystko się zmieni.
To ogromny krok.
Dostałam dużą szansę, ale czuję, że w dużej mierze sama na to zapracowałam.
Dążę do tego co sobie niegdyś postanowiłam.
Wiem, że nie będzie łatwo.
Będę tak daleko od wszystkiego co znam.
Wszystko zacznie się od nowa.
Będzie mi brakować moich przyjaciół.
Ich uśmiechów i spotkań z nimi.
Ale wszystko kiedyś musi się kończyć.
Zostawiam tu więcej niżeli podejrzewałam.
Moje serce na zawsze pozostanie w tym mieście.
Tak wiele dobrego mnie tu spotkało.
Tylu wspaniałych ludzi, z którymi dzieliłam tu życie.
Będę miała co wspominać i za kim tęsknić.
Ale wiem, że jeśli kiedyś tu wrócę nic nie będzie już takie jak dzisiaj.
Dlatego zamykam oczy.
Zaciągam głęboko powietrze i chwytam te chwile.
Zapisuje literkę po literce w mojej głowie każde wspomnienie.
Bo wszystko to co tu było doprowadziło mnie tam gdzie jadę.
Smutno mi to opuszczać.
Tu czułam się bezpiecznie- tu przeżyłam najpiękniejsze chwile.
Mam nadzieję, że miejsce do którego zmierzam zapisze się w mojej pamięci równie dobrze jak to, w którym dziś piastuję swoje uczucia. Gdzie chowam sentyment i zawsze będę nazywać to miejsce „moim”.

Zmiany nigdy nie są łatwe…ale bez nich nasze życie prowadziłoby do nikąd.
Dziękuję wszystkim tym, którzy mnie wspierają i cieszę się, że jesteście.
To wszystko mnie dzisiaj bardzo wzrusza.
Dziękuję za gratulacje i ciepłe słowa…
Dziękuję.

.

Brak komentarzy

Trudno jest być samej.
Zdaną tylko na siebie.
Budzić się sama, jeść sama, spać sama.
Bywać sama, cieszyć się sama, smucić się sama.
Trudno mi.
Radzę sobie- bo jakżeby inaczej.

Oddaliło się ode mnie tak wiele.
Moja obecność tylko drażni i przeszkadza.
Wciąż tylko słyszę, że zawracam głowę.
Że wciąż coś psuję, nawet tego nie dotykając.
Więc zawracam ową głowę w drugą stronę i idę dalej…
Na przód ku życiowej autostradzie.
I pędzę do coraz to innych celów.
Ale tam nikt nie czeka,
Tu nikt nie czeka.
Smutno mi z tym.
Uczę się jednak być sama.
Bo muszę.
Bo nie ma dla mnie już miejsca.
Mam dość czuć się jak kula u nogi.
Winna rzeczom, które mnie nie dotyczą.
Bycia misą do której wlewa się swoje żale za własne porażki.
Jestem zmęczona znoszeniem humorów i coraz to mocniejszych słów.
Nie jestem gąbką, która może bez końca chłonąć czyjś żal i wyładowania emocji.
W końcu zaczyna się wylewać.
Uciekam więc do swojej samotności, w której nigdy nie będę nikogo o nic prosić.
Nie będę potrzebować. To za bardzo boli…. Za bardzo.
Mam dość bycia czarną owcą. Tą złą. Od lat staram się schodzić z drogi i nie drażnić nikogo. A to wciąż nie mija. Ja też mam uczucia, a to, ze sama muszę sobie z nimi radzić nie daje nikomu prawa do obarczania mnie swoim życiowym rozgoryczeniem. Nic złego nikomu nie robię. O nic nie proszę. Zawsze staram się być kiedy jestem potrzebna, a i tak tylko usłyszę, że nic tu po mnie i lepiej gdyby mnie nie było.
Jestem zmęczona, więc idę spać z tym jedynym, który nigdy mnie nie ocenia i zawsze jest gdy płaczę. On ma tylko mnie i nigdy go nie zawiodę.


  • RSS