Wpisy z okresu: 3.2013

Brak komentarzy

I cisza.
Jak po ostatecznym nokaucie.
Powalone na deskach życiowego ringu.
Znikasz.
Jakby Cię nigdy tu nie było.
Bez pożegnań.
Zbędnych ckliwości.
Pozostawiasz po sobie jedynie cień, który niegdyś uświetniał dni.
Wściekłość wobec wszechobecnej bezradności.
Wściekłość wobec rozczarowania.
Wściekłość wobec bólu.
To wszystko jest okropne.
Po prostu okropne.
I mimo, że po każdym upadku trzeba się podnieść.
I mimo, tego, ze trzeba stać powyżej porażki.
Z wysoko uniesioną głową.
I mimo tego starcza tylko sił, żeby szepnąć…
Nie rób tego…
Nie rób tego…
Nie znikaj jak czas.
Bo mimo, iż przeminąłeś zawsze będziesz…
Nie bądź mi czasem.
I przestań towarzyszyć myślom i snom…

Zawija wiatr uliczny kurz,
kręci nim szalenie,
rozrzuca po rozpalonych światłem okna ludzi.
W okno kobiety siedzącej zwinięta w ciepły koc.
Walka na zewnątrz i w jej duszy.
Z uczuciem porzucenia.
Oderwana od planów.
Oderwana od oczekiwań.
Jest kompletnie naga dziś.
Sam na sam z uczuciem, które musi przeczekać.
Sam na sam z wiatrem który stuka w okna jej pustego mieszkania.
Musi poczekać, aż ten wiatr przejdzie.
Mimo, ze w głębi duszy pragnie, by wdarł się z powrotem do tych czterech ścian.
Bo boi się tej ciszy.
Bo brakuje jej go.
Bo chce, żeby zrozumiał, że jego miejsce było tu…
Tylko ona już wie, że nie ma dla niego miejsca.
I to boli ją.
Bo wie, że nie ma odwrotu.
Nie chce powrotu.
Chce przestać czuć to co czuje.
Chce czuć radość całą sobą. Nie chce tłumić go rozgoryczeniem.
Jeszcze troszkę.
Śnieg.
Śnieg zdobi już krajobraz. Wiosnę zmroził zimny wiatr. Zmywa kurz…. Stuka do wielu okien. Nie ona jedyna dziś roni łzę.
Bo każdy musi swój ból przejść.
Potem będzie lepiej.

Potrzebuję wiedzieć co będzie dalej. I chcę mieć na to siłę. Dzisiaj sił nie mam. Dzisiaj w końcu muszę spojrzeć na to co jest. Dzisiaj nie mogę uciec myślami. Muszę dzisiaj to przeżyć, żeby później iść dalej. Pragnę jego ramion. Ale to tylko przyzwyczajenie do obecności… Minie. Wierzę, że minie. Jeśli ma nie być odwrotu to nich minie. Muszę stanąć na nogi.

Brak komentarzy

Na kompletnym dnie spoczęło moje zaufanie.
Na kompletnym dnie…
Pocieszam się, ze niżej już upaść nie może.
Nie wypłynie jednak prędko znowu na wierzch.
Jak gównem w twarz.
Dziękuję.


  • RSS