Wpisy z okresu: 2.2012

Cisza…

Brak komentarzy

Taka cisza rzadko rozbrzmiewa w tych ścianach. Gwar
codzienności dzisiaj zamilkł i skulił się w kącie, by dać możliwość opuszczenia
myślom mojej głowy. Płochliwe kreatury w towarzystwie nie potrafią się
wychylić.

Świeczka delikatnie tli się w ciemności i rozprzestrzenia,
ten tak lubiany przeze mnie, delikatny zapach wanilii.  Czuję jak bicie mojego serca pomalutku
zwalnia, po to by za chwilę bić w rytmie walca. 
Potrzeba mi twórczego uniesienia, bo wydaje mi się, że bez niego nie
jestem w stanie pojąć tego, co się wokół mnie ostatnio dzieje.

Moja chaotyczna głowa, zaczynająca i porzucająca każdą myśl,
chce w końcu zrobić remanent i wyrzucić wszystko, co niepotrzebnie w niej
siedzi.

Dziwne uczucie zmieszania, ogromu emocji i zwątpienia zgromadziło
się w jednej chwili. Gotowe do startu by wylecieć z głośnym hukiem w pojeździe
złożonym z słów określających to, co czuję. Żeby to jednak zrobić muszę
najpierw ów pojazd zbudować. Problem w tym, ze nie wiem jak połączyć te elementy
w jedna logiczną całość. Tak jakbym znalazła się w ogromnym magazynie pełnych
potrzebnych i znanych mi części tylko nie wiem jak jedne z drugimi złączyć.

 

 

 

.

Brak komentarzy
Lubię chyba znajdować sobie powody do smutku i zmartwień.
Nic nie może być od tak- po prostu.
Cały tłum myśli wali do drzwi mojej głowy i żadna nie zapyta nawet czy może wejść i czy przypadkiem mi nie przeszkadza.
I ta jedna myśl, którą pragnę mieć. Tylko ją chce wpuścić, niestety jest nierozłącznie powiązana z całą resztą.
Co za shit.
„Świata nie mam, czasu nie mam, mnie nie ma”.

Ważne by mieć pokorę w stosunku do Losu, ale jednocześnie potrafić śmiać mu się prosto w twarz, by nie dać mu satysfakcji z przykrości, które na nas zsyła. Trzeba wiedzieć kiedy należy zrzucić rękawice i ze spuszczoną głową, bez pytań głęboko się przed nim ukłonić, by nie bił nas po głowach za każdym razem, gdy zechcemy z niego zakpić. Sztuką jest wyważyć to, aby przypadkiem nie przesadzić i żeby zamiast zwrotnego szacunku od losu nie otrzymać kolejnego kopa w tyłek.

Tyle z moich dzisiejszych przemyśleń.

!

Brak komentarzy

Wariactwo. Czyste wariactwo w mojej głowie.
Zwariowałam.
Ale nie chce się pozbywać tego szaleństwa.
Kompletnie zgłupiałam!
Moja głowa miewa dziwne pomysły.
Chyba mi ją ktoś wczoraj podmienił, bo kompletnie się nie poznaję.
:)

W każdej chwili życia dziękowałam Ci za Twoją Miłość.
Za Twoje wsparcie i przyjaźń.
Z czasem zapomniałam o tej miłości. O miłości, którą każdego dnia noszę w sercu.
Zapomniałam jak to było czuć się „oczkiem w głowie”.
Parę dni temu „wpadłam” na piosenkę. Nie byłam w stanie przesłuchać jej do końca odkąd zabrzmiały w mojej głowie słowa „Your Daddy loves You”.  To było tak jakby ktoś budził mnie z głębokiego snu zrzucając mnie z łóżka.  Wtedy uświadomiłam sobie jak wiele razy te słowa słyszałam z Twoich ust i doceniłam, jakim zawsze byłeś cudownym tatą. Dzisiaj pierwszy raz przesłuchałam jej do końca.
Mam czasami wrażenie, ze dajesz mi pstryczka w nos, kiedy myślę, że zapomniałam o Tobie.
Przypominasz o sobie jak małe dziecko tupiące nóżką.
„Zjawiasz” się w moich snach zawsze wtedy, kiedy potrzebuję Twojej miłości.
Myślę, ze mielibyśmy całe mnóstwo wspólnych tematów.
Wiele rzeczy, które robię przypomina mi mimochodem Ciebie.
Ostatni koncert, na którym byłam i rozbrzmiewający na nim dźwięk harmonijki. Poczułam się prawie tak jakbym cofnęła się w czasie i znalazła w Twoim mieszkaniu. Ty z harmonijką w ustach grasz i tańczysz bluesa, koło drewnianego regału, a ja się cieszę do łez.
Kochałam tego wariata w Tobie. Co ja mówię! Cały czas go kocham i wspominam z ogromnym rozczuleniem.
Zawsze byłam dumna z tego jakiego mam tatę. I zawsze będę.
Zawsze będę Twoją princeską :)

  • RSS