Usiąść i się rozpłakać.
Dać upust uczuciu bezsilności.
Móc się wreszcie ogarnąć i iść do przodu.
Przestać się łudzić.
Nie pozwolić smutkowi przedrzeć się przez mój uśmiech.
Zebrać w sobie siły i powiedzieć : przecież wiesz, że świetnie dasz sobie radę. Nie po raz pierwszy przecież życie przewraca Ci się do góry nogami. Kto jak kto, ale Ty sobie poradzisz.
I mówić to sobie tak długo, aż wreszcie sama uwierzę w to, ze to prawda. 
Jednak teraz mam chęć się popłakać, ale łzy dławią mi się w gardle i uparcie postanawiają, że nie zmoczą mi dziś policzków.