Wpisy z okresu: 2.2011

Boli.
Boli bardzo.
Wierzyć w coś całym sercem… a wiara ta rozpływa się na Twoich oczach.
Boli, gdy kończy się coś, co myśleliśmy, że trwać będzie zawsze.
Zmiany zawsze są trudne.
Nie wiem na ile ciężko będzie tym razem.
Ale wiem, że się boję.


Chciałabym żyć w świecie, gdzie żadnym ryzykiem byłoby pójść samej, w środku nocy na opustoszałą plażę, ze słuchawkami w uszach. Móc się bezpiecznie położyć na zimnym piasku i patrzyć w niebo.

Oddać się dźwiękom. Podążyć za myślami, bez obaw, że ktoś zrobi mi krzywdę.

Chciałabym żyć w świecie, gdzie wprowadzenie naszych fantazji w stan rzeczywisty, nie byłoby odbierane, jako dziwactwo.

Gdzie wahania nastrojów, nie byłoby oznaką słabości, a jedynie świadczyło o głębokości naszych emocji, różnorodności myśli.

Usnąć na niej. Tak spokojnie. Wtulona w kołdrę uplecioną ze wspomnień. Na poduszce przeszłości. Ukojona spokojem świata. Obudzić się wraz ze słońcem. Powitać nowy dzień. Wykąpać się w słonej wodzie, bez podrażniania ran.

Odpłynąć. Ciałem i duchem. Gdzieś daleko. Pobyć sam na sam ze swoim własnym Ja.

Gdzieś na granicach horyzontu wejść głęboko pod wodę i wraz z prądem powrócić do rzeczywistości. Oczyszczona ze wszystkiego co truje mi dziś myśli.


  • RSS