Wpisy z okresu: 2.2010


Dzięki tym trzem dniom, kiedy nie ma Cię blisko mnie doceniam jeszcze bardziej, to jaki jesteś dla mnie ważny. Doceniam każdy ten dzień, w którym po prostu- jesteś obok. Te chwile, kiedy przechodzisz koło mnie, dotykasz, rozmawiasz ze mną. Uwielbiam pierwsze minuty po przebudzeniu, kiedy leżysz u mego boku, spokojnie oddychając, otwierasz oczy i nasze spojrzenia się spotykają. Kiedy mnie przytulasz i wspólnie drzemiemy jeszcze przez te 10 min zanim oboje się podniesiemy z łóżka. Uwielbiam te wieczory, kiedy razem, przy butelce wina oddajemy się długim rozmowom na temat tego, kim jesteśmy i o tym, co nas boli, wzrusza, denerwuje. Dziś dopiero sobota. Jeszcze ponad doba dzieli mnie od chwili, kiedy wrócisz do domu i będę mogła Ci się rzucić w ramiona. Od chwili, kiedy znowu będę czuła ten błogi spokój wiedząc, że już jesteś i znów usnę u Twego boku. Dzięki tej tęsknocie wiem, jakie życie moje byłoby puste, gdyby Ciebie w nim nie było. Jak smutne i pozbawione magii. Nawet, jeśli się złoszczę to tylko po to, żebyś mnie przytulił i powiedział, żebym tego nie robiła, bo mnie kochasz. A ja kocham Ciebie. Dzięki Tobie nie rozmyślam o przyszłości już tak bojaźliwie jak niegdyś, bo wiem , że cokolwiek się stanie, będziesz ze mną. 
  To, co wyjadę mi się być zwykłą codziennością, w tych dniach, kiedy jesteś 200 km ode mnie, wydają się być najcudowniejszymi chwilami mojego życia. Elementem, które sprawia, że uważam je za cudowne.
Cudowne, bo z Tobą. I wiem już, że chciałabym, aby ta codzienność trwała całą wieczność.
Wspaniale jest być Twoją kobietą. Wspaniale jest Cię kocham tak przeraźliwie. Wspaniałe są te zwykłe dni. Mimo iż nie zawsze ociekają radością, w ogólnym zestawieniu sprawiają, ze czuje się szczęśliwa.
 


Dni mijają bardzo szybko.
Zmęczenia mnie dopada, chandra spowodowana „przedwiośniem” depcze mi po piętach.
Moje studia- w ogóle mnie nie pociągają.
Moje praca- uwielbiam ją!
Wniosek- może warto zmienić kierunek?
Nie lubię jednak nie kończyc tego, co zaczynałam. Mam nadzieję, że jakoś przebrnę, a na specjalizacji może, może mnie coś wreszcie zainteresuje.
 
Dom, ten, który stworzyliśmy we dwoje, wspaniały, ciepły i bezpieczny. Wciąż jednak brakuje czasu by móc się sobą nacieszyć.Zamierzam coś w sobie zmienić i od przyszłej środy zaczynam walkę sama ze sobą. Mam nadzieję, że efekty będzie widać.
Chciałabym się położyć już spać, ale co z tego, ze się położę, jeśli nie zasnę bo mój ukochany jest poza domem, a sen trudno mi przychodzi jeśli Go nie ma blisko mnie.Przywiązanie okrutne.
Marzenia na nadchodzące tygodnie- w końcu się gdzieś rozerwać. Pobawić. Potrzeba mi trochę „luzu”. Czasu wolnego, w którym nie będę biegać od domu do domu odwiedzając wszystkich, tylko czasu na odpoczynek, pobycie z przyjaciółmi. Bo to ich brakuje mi tutaj najbardziej.
 Majka?  

  • RSS