Ja wiem… W życiu nie powinno się zbyt wiele rozpamiętywać. Nie powinno się pozwalać na zbyt głębokie zanurzenie się w swoje myśli i obawy. Mimo tego, wciąż to robię. Analizuję każdy, nawet najmniejszy szczegół, swojego życia, planuję go, a potem strasznie boję się, że coś pójdzie nie moim wyznaczonym torem. Zdaję sobie sprawę, że to bezsensu, bo przecież życia nie da się sobie zaplanować. Jednak ja potrzebuję posiadać w głowie myśli, które powodują, ze czuję się komfortowo myśląc o przyszłości. Sama nie wiem czemu zawsze doszukuję się najgorszych scenariuszy. Nie wiem czemu jestem aż tak nie ufna w stosunku do dni, które mnie czekają,a przecież to jakie będę zależy przede wszystkim ode mnie. Być może to wynika z braku zaufania do samej siebie? Sama nie wiem. Trudno mi przychodzi cieszenia się z czegoś, od tak, po prostu, bez zastanawiania kiedy to wszystko się zawali. Może zbyt często w moim życiu bywały momenty, kiedy wszystko zaczynało się układać, kiedy zaczynałam czuć się dobrze i bezpiecznie, wszystko zaczynało się przekręcać do góry nogami, burząc cały mój plan, cały mój spokój i radość. Mam tego dość i nie chce znowu przez to przechodzić, ale to przecież nie My mamy wpływ na to, czy kogoś nam zabraknie.

Najbardziej boję się chyba tego, że kocham kogoś, że zacznę z kimś żyć, przywiąże się, ułożę sobie moje życie i znowu ktoś ode mnie odejdzie. Boję się, że ktoś umrze zanim znowu będę na to gotowa. Zbyt wcześnie.

Może to jakaś moja paranoja. Jednak boję się tych silnych uczuć, bo wiem jak boli, gdy traci się kogoś, kto był częścią Twojego życia. Kiedyś powiedziałam, że nie chcę już tak kochać, bo boję się straty. Tak jednak się nie da. Miłość to coś o wiele silniejszego od nas samych i z tym nie potrafiłam zawalczyć, jednak strach został.

Gdzieś w środku pogodziłam się z tym co się stało. Pogodziłam się w małej części z bólem. Jednak nie chciałabym znowu to przechodzić. Nie chce nigdy więcej musieć tracić i mimo, ze wiem, ze to nieuniknione, to jednak bardzo tego nie chce.

Boję się być w pełni szczęśliwa, bo wiem, ze im bardziej będę się cieszyła i im będzie mi lepiej tym gorzej zniosę to, jeżeli kiedykolwiek coś się stanie. Czasami to mnie paraliżuje. Wiem, nie powinno się tak podchodzić do życia, tylko cieszyć się chwilą i nie myśleć o tym co będzie. Staram się, jednak czasami ten lęk przewyższa mój rozum i serce.

Nie chcę swoimi obawami niszczyć to, co w moim życiu stało się piękne. Ciągle szukam w sobie mojego optymizmu, który jak wierzę, gdzieś we mnie jest i znajdę go i udowodnię sama sobie, że w życiu nie chodzi tylko o to,by żyć tak aby jak najmniej bolało, tylko żyć tak aby jak najwięcej cieszyło, a żale i troski były tylko krótkim epizodem, który powinien jak najszybciej opuścić nasze myśli.