Wpisy z okresu: 5.2007

Matka to najpiękniejsza istota na świecie. Kocha miłością w najczystszej postaci, bezwarunkowo i bezgranicznie. Choć właściwie to różnie już na tym świecie bywa…
Jednak mimo wszystko uważam, że macierzyństwo to najpiękniejsza rzecz na świecie i żadna wartość materialna nie dorówna tej wartości.
Ta niezwykła więź,która łączy matkę z jej dziećmi jest nie do opisania. Tylko Matka potrafi sprawić, że przytulając się do niej czujemy się najbezpieczniejsi, nawet, gdy zagraża nam niebezpieczeństwo.
Tylko Mama słyszała głos naszego serca i czuła je dosłownie wewnątrz własnego serca.
I nigdy nikt, kimkolwiek by nie był, nie jest w stanie zastąpić swoim uczuciem, uczucie matczynej miłości.
To uczucie jest przeznaczone tylko dla jednej kobiety na świecie. I jest ono na tyle silne, że przetrwa wszystko, każdą krzywdę, każdy zawód, bo tylko Nasze serca biły w jednym równym rytmie…jedno pod drugim
Jedno serce od drugiego uczyło się jak bić…
To jest nieśmiertelna miłość.
Jednak w taki dzień jak ten dzisiejszy, ta nieśmiertelna miłość ciska łzy w moje oczy.
Bo niczego bardziej nie pragnę, niż przytulić się do niej, powiedzieć znów „Mamo Kocham Cię” i dać jej wszystkie prezenty na świecie, bo zasługuje na każdy z nich…
Niczego bardziej nie pragnę niż znów ujrzeć łzy wzruszenia w oczach Swojej Mamy…Niczego bardziej nie pragnę dziś niż znów móc sprawić, żeby poczuła się uszczęśliwiona….
I niczego bardziej nie pragnę by móc dotknąć dłoni mojej Mamy.
To Twój dzień….

Jesteś i będziesz dla mnie najwspanialszą, najlepszą NAJPIĘKNIEJSZĄ, najsłodszą, najdzielniejszą, najbardziej waleczną, najukochańszą i najbardziej oddaną sercem Mamą.

Ty nauczyłaś mnie kochać tak bardzo mocno…
Że teraz bez Ciebie ta miłość ulokowana we mnie czeka…
Na to by kiedyś samej być Mamą…
I kochać swoje dzieci, tš ogromną miłością, którą dałaś mi
Ty, i tą, którą ja noszę w sercu do Ciebie.
Dziękuję Ci Mamo.


Kocham Cie.

To już 9 lat bez Ciebie…

Tato.

.

Brak komentarzy
Moje oczy szczypią mnie niemiłosiernie.
Juz nie mogę płakać. Nie chce już.
Mój świat nie jest taki jaki chciałam.
Zatraciłam swój sens.
Tak bardzo mnie to rozstanie boli.
Nie umiem sobie poradzić z tym uczuciem. Nie potrafie przestać płakac i żałować, ze nie udało się.
Wiem,że zrobiłam dobrze. Ale czuje tak wiele i tak bardzo mocno.
Chciałabym, zeby czas szybciej mijał i zaleczył ten okropny ból.
Marze żeby w końcu coś mi się poukładało.
W sercu jak i w życiu.
Nie chce wciąż płakać. Wciąż myśleć, czy postępuję dobrze.
Nie mam już siły na to wszystko.
Czasami poprostu wysiadam.
Nie wiem co począć sama ze sobą. Boję się tego jak będzie wyglądało moje życie.
Wciąż czuję się niepewnie we wszystkim co robie. Tak bardzo mi brakuje „tego czegoś” w życiu. Nie wiem czego, ale czuję straszną pustkę. Czasami sama nie wiem jaka jestem. Czasami boje się sama siebie. Boję się, chyba niedoskonałości. To głupie wiem. Ale mam w sobie coś takiego.
Boli mnie każdy popełniany przeze mnie błąd. Jestem bardzo samokrytyczna i czasami za bardzo, bo nie umiem sobie poradzić i pogodzić z tym, że nie zawsze jestem taka jaka bym chciała być.
Czasami trudno mi określić własną wartość.
Czasami jest mi tak cholernie ciężko samej z sobą. Czasami tak trudno mi zrozumieć innych ludzi. Od dwóch lat w głowie wciąż mam jakiś mętlik. Jeden dotyczy domu, drugi tego czego chce. Nie wiem co mam robić dalej ze swoim życiem. Boję się tych wszystkich zmian. Ciągle się gubię w tym wszystkim. Moja sytuacja lada dzień znowu się zmieni. Wiem o tym…bo nie potrafie już dalej tu żyć w tym domu. Za dużo tu problemów. Zbyt wiele rzeczy mnie niszczy i sprawia,ze czuję się właśnie tak jak się czuję. To nie jest moja oaza spokoju. Z drugiej strony nie zawsze przecież będzie tak jak chce. Boję się samotności, boję się tak wielu rzeczy. Boję się, że pewnego dnia się obudzę i nie będę wiedziała kim jestem.
Mam w koło wielu przyjaciół, bliskich, którzy mi dobrze życzą. Ale oni nie będę kiedyś dzielić ze mną życia. Każdy w swoim czasie odejdzie w swoją stronę i ułoży sobie życie. A ja się boję,ze nie będę potrafiła go ułożyć.
Miałam plany…
Miałam miłość.
To wszystko przeminęło.
Poczułam jakiś wewnętrzny bezsens.
Przeminęło bo straciłam pewność…I wiem ,że już nigdy nie będę niczego pewna.
A Tak bardzo bym chciała mieć pewność czasami, że postępuję dobrze.
Tęsknie za poczuciem bezpieczeństwa. Tęsknie tak bardzo za domem, do którego zawsze pragnęłam wracać. Tęsknie za dwojgiem ludzi, którzy by potrafili teraz sprawić,ze nie bałabym się tak okropnie jak się boję.
Bo to moi rodzice całe życie mną kierowali. Kiedy byli wiedziałam kim jestem.
Teraz sama musze siebie odnaleźć. Muszę znaleźć sobie swoje miejsce w tym chaosie.
Znaleźć jakiś jasny punkt w swoim życiu.

  • RSS