Wpisy z okresu: 2.2006

..

Brak komentarzy

Może to przez tą pogodę,
może to przeze mnie…
Nie wiem, ale czuję się okropnie.
Jest mi źle i przeraża mnie to co moze byc w przyszłości.
Boje sie, ze wszystko to co ma dla mnie tak ogromne znaczenie, zabierze mi czas…
Życie jest okropnie niesprawiedliwe:(
Eh…
Maja…

Kocham Cie…

Now.

Brak komentarzy

idę do przodu i dobrze mi z tym.
rzadko juz patrzę w tył, chociaż czasami we śnie wraca to do mnie.
Przyzwyczajam sie do tego co mnie otacza.
Martwię sie juz bardziej przyziemnymi problemami niz tymi głębszymi…
Ciesze się, ze w koncu tak jest.

Maja…

Kiedyś zobaczysz we łzach mych odbicie Swoje, wtedy dowiesz się skąd smutek pochodzi.
Kiedyś w mym krzyku usłyszysz imię Swe, wtedy dowiesz się skąd złość pochodzi.
Kiedyś w uśmiechu mym, ujrzysz swój blask, wtedy dowiesz się skąd bierze się szczęście.
Kiedyś jak dotkniesz mego serca i poczujesz jak bije Twoje własne, wtedy dowiesz się skąd bierze się miłość.
Kiedyś wyszeptasz moje imię, swoim ciepłym głosem , wtedy dowiesz się kto Daje Ci miłość.
Kiedyś spojrzysz na moją dłoń, wtedy dojrzysz moją linię życia,
Kiedyś spróbujesz ją odczytać, a wtedy powiem Ci, abyś spojrzał, w moje oczy kiedy płaczą,
Posłuchał mojego głosu, gdy krzyczę, wywołał uśmiech na mojej twarzy, dotknął mojego serca, wypowiedział moje imię i chwycił moją dłoń. Czy już wiesz co jest moim życiem?

Love

Brak komentarzy

Wiele sie mówi o miłosci.
Jedni twierdzą, ze jest to chemia inni, ze to uczucie płynące z duszy.
Nie jestem osobą, która wszystko tłumaczy siłami wyższymi, boskimi czy tam jakimiś innymi, jednak gdybym miała powiedzieć, ze miłosc to jedynie wytwór naszego mózgu, związków chemicznych wydzielanych przez nasz organizm, to nie chciałabym nikogo kochać. To byłoby chyba najsmutniejsze odkrycie na świecie.
To byłaby chyba jedyna rzecz, w którą nigdy bym nie uwierzyła.

?!

Brak komentarzy

Czas upływa niewiarygdnie szybko.
Zabiera problemy i przynosi nowe.
Leczy dawne rany i zadaje kolejne ciosy.
Życie to wieczny bieg przez przeszkody.
Jedni są lepiej przygotowani do tego biegu, inni gorzej.
Tylko , własciwie od czego to zalezy?
Dlaczego tak jest, że jedni rodzą sie i całe życie, cały ten wyscig mają ułatwiony, a inni cały czas biegną pod górę, co chwilę napotykając sie na przeszkody niemal nie do pokonania?
Dlaczego Ci, którzy tak ciezko pracują, by przezyc zycie godnie, nie dostają za to takich pieniedzy, jak np politycy, za brak moralnosci w swoim życiu?
I jak człowiek, moze chciec życ uczciwie, skoro widzi, ze to sie wcale nie opłaca?
Jak wychowywac swoje dzieci, zeby zarazem do czegos doszły, do czegoś naprawdę wielkiego, a zarazem były przy tym uczciwe?
Własciwie to wszystko chyba zalezy od tego jaki obierzemy sobie cel w zyciu.
Jezeli są to pieniadze, to napewno nie uczciwą drogą.
Jezeli dom, to juz predzej.
W naszym rzeczywistym swiecie jednak bez pieniedzy człowiek zginie.
W ogóle cały ten swiat to jedna wielka pomyłka. Człowiek niby się rozwija, a tak naprawdę cofa i dązy ku samozagładzie.
„Z prochu powstałes w proch sie obrócisz”.
Idąc do przodu cofamy sie. Starzejąc sie dzieciniejemy. Do kąd życie tak naprawdę nas prowadzi?Świat pokazuje nam, ze wszystko to jest zamkniete koło.
I byc moze wiara w inne zycie jest jedyną ucieczkę z tego kregu?

Maja…

Czuje sie jak rozwrzeszczona, mała histeryczka. Chce mi sie płakać, bić, krzyczeć, tupać nózkami, bo mi nie odpowiada obecna sytuacja.
Chcicałabym wyrwac sobie serce i oddac komuś innemu. Mam dość słuchania tego łoskotu.
Pierwszy raz czuje sie niedoceniona, aczkolwiek nie mam zbyt wielkiego mniemania o sobie.
Pierwszy raz ktoś nie dostrzega moich racji.
Pierwszy raz jestem sfrustrowana swoim życiem.
Jestem mądra jak mam pomagac innym i głosić swoje madrosci.
A sama do siebie nie potrafię tego dostosować.
Wiecie, pierwszy raz nie potrafię uszczęsliwiać…Pierwszy raz wszystko idzie mi na opak i mam tego dość:(
Robie wszystko na przekór moim zasadom, bo chce zeby było dobrze.
A wcale nie jest.
Nie wychodzi mi.
Jestem do niczego.
Moja samoocena po raz kolejny w skali od 0-10 wynosi 0.

I jedna osoba mnie dzisiaj o tym przekonała…
Maja…

.

Brak komentarzy

Powracające sny, które nie dają mi spokoju.
Wciąz walcze w nich, wciaż w nich jestes….
Ja nigdy nie uznam Cie za zmarłą.
Nie potrafię Cie pożegnać.
Moze to głupie , ale tak naprawdę ja wciąż czekam na Ciebie. Wciąż mam nadzieję?
Wciąż moja podświadomość oczekuje, ze to wszystko okaże sie nie prawdą.
Jestem realistką. Ale teraz ta rzeczywistość jest dla mnie zbyt trudna, abym mogła ją przyjąć.

Nawet nie wiesz jak bardzo mi Ciebie brakuje.
-We śnie wskazuje na samochód i mówię”Patrz mamo,jeśli umrzesz, a kiedys to bedzie mój samochód, to nigdy nie będę mogła Ci pokazać mojego pierwszego samochodu.” Przytuliła mnie mocno i powiedziała, ze musi ze mna porozmawiać….nie zdazyła powiedziec słowa i zmarła w moich ramionach.
- znów poczułam to okropne uczucie. To ukłócie straty…Ten przeszywający ból, bezradność i chęć, żeby to wszystko było nie prawdą…
Obudziłam sie zalana łzami. Obdarta z wszelkiego uśmiechu i wszelkich chęci na nadchodzący dzien.

Kiedyś, jak będę po 70 roku życia, wezmę do Siebie swoje wnuki. Usiądziemy przy kominku, wezmę je na moje stare obolałe kolana, przytule je mocno do Siebie. Opowiem im o tym jak- będąc młodą dziewczyną piłam tanie wina z moimi przyjaciółkami, mieszałam z wodą gazowaną i śmiałam sie życiu w twarz. Przy nich zapomniałam o każdym dręczącym mnie problemie i bólu. Wspólnie płakałysmy, wspólnie sie śmiałysmy i gnałysmy pod wiatr. Gdy byłysmy razem nie bałysmy sie niczego. To dzięki Nim własnie kochałam swoją młodość. Dzięki nim ona miała sens.- I zakręci mi sie w oku mała łza.- Pamiętam jak robiłysmy wspólnie głupstwa, jak leczyłysmy złamane serca, jak sie kłóciłysmy i godziłysmy. Jak jedna martwiła się o drugą. Nigdy o nich nie mogłam zapomnieć. O słodkiej blondynce, wrażliwej jak mało kto i złotym sercu, Milence, Mojej Przyjaciółce Marci, która nigdy sie nie odwróciła od nikogo, wesoła, odważna i pełna wiary w świat, Sary, która nigdy nie miała wrogów, pełna życia, lojalna i szczera, Agnieszce, która zawsze kochała i była kochana i zawsze była przy mnie,Olci, z którą przeszłam całą szkołę średnią i która potrafiła rozbawić jednym słowem
Wiele więcej było tych dziewczyn przy mnie i ich również nigdy nie zapomne, które również przyczyniły sie, ze miałam wspaniałą młodość, ale wiem, że takich jak one, więcej nie spotkam- Biorę do ręki nasze stare zdjęcia. Wnuki kładę spać. Oddaję się moim myślom. Słyszę dzwonek do drzwi. Otwieram i wchodzą: Milena z wodą gazowaną, Sara z tanim winem, Agnieszka z kubkami,Marta z chipsami, Ola z paluszkami i na końcu jeszcze moja przyjaciółka z dzieciństwa….I pijemy:P I wspólnie „śmiejemy sie życiu w twarz”.
Wciaz czuje sie młodo:)

Maja…

to nie ja powinnam sie czuć nie w porządku.
Jesli robie źle, potrafię sie przyznać.
Staram sie mówić prawdę.
Nie których rzeczy nie potrafię zrozumieć…
Jdnak zawsze próbuje,
szkoda, ze to nie działa w drugą stronę.
Maja


  • RSS