Wpisy z okresu: 8.2005

So sorry:(

1 komentarz

Mam dość….
Wszystko sie psuje:(
Czy juz nie dośc?! Czy ja juz nie moge sobie odetchnąc;(
Miało sie ułozyć:(
Nic sie nie układa:(
Wszystko sie rozpada
i czuje powoli jak zostaje tu całkiem sama:(

Przyjaźń? Duzy znak zapytaia

Miłośc? Jeszcze większy.

O szczęscie juz nie będe pytać….:(

Brak mi sił…

Popieprzona…

Znajomość

1 komentarz

Można znać kogoś przez lata, przechodzić z nim rózne sytuacje i teoretycznie poznajemy go wtedy lepiej….Ale tak naprawde nikogo nie można dokładnie poznać i czasami wystarczy jeden moment, kilka nieodpowiednich słów, żeby zmienic zdanie o osobie z którą ma sie do czynienia od „wieków”.

Ja oduczyłam sie obrażania, nieodzywania itp itd. Bo to bardziej ja na tym cierpie niż osoba , która mnie np uraziła.Nie bede udawała, ze jest jak dawniej, ale ja poprostu zachowuje dystans, trudno przebaczam takie rzeczy i praktycznie w ogóle nie przebaczam, bo przepraszam niczego tu nie zmieni.Poprostu zmieniam podejście….

Przykre jest takie rozczarowanie.

Maja

:/.

Brak komentarzy

Chciałabym mieć skrzydła
by móc sie unosić, nad chmurami
Patrzeć z góry na to wszystko.
Być ponad TYM.
Czy Anioły istnieją?…

Maja…

Chciałabym zeby to wszystko było prostrze. Chcicłabym móc od tak poprostu wstać, wziąść sie w garść i żyć dalej. Próbuje, ale to wcale nie jest tak. Nie chce sie nad Sobą użalać, mam tylko niesamowity żal do Siebie. Zawdiodłam ją…
Objecałam jej, że nie pozwole jej odejść, mówiłam jej, ze jest silna, ze nie ma sie czego bać, zeby nam zaufała. Zawiodłam. Pozwoliłam jej odejść. Znowu powtarza sie moja bezradnosć, która od najwcześniejszych lat za mną sie ciągnie. Mimo tego, ze bylam przy niej, ze wierzyłam, ze CHCIAŁAM, to nie mogłam jej pomóc. Widziałam jak cierpii, widziałam jak się boi, a ja nie mogłam nic zrobić. Łudziłam ją. Wszystkich łudzilam, ze bedzie dobrze. Zawiodłam….Zawiodłam wszystkich a w szczególności ją. Przepraszam.

Naet nie mam odwagi pójść do niej…Nie mam odwagi, bo boje się bólu, wspomnień…Jestem egoistką, bo mimo tego, ze ona musiała tak cierpieć, ze ona musiała sie na mnie tak zawieść…Mimo tego wszystkiego boje sie iść do niej….Nie chce. Rozmawiam z nią, mam żal do świata, ze mi ja zabrał, a tak naprawde powinnam mieć zal tylko do Siebie, bo to ja nie dotrzymałam słowa…I nie chce sie tłumaczyć, ze to dlatego, ze nie mogłam nic innego jej mowić…A moze to wszytsko dlatego, ze w koncu przestałam wierzyć, ze bedzie dobrze…

Tak bardzo mi jej brakuje…

Maja…

…Mętlik

4 komentarzy

Nie mam pojęcia już co robić… Mam mętlik jak mało kiedy.
Chciałabym wszystko móc zacząc od nowa, zrobić krok do przodu, ale nie moge, bo nie porafie zrezygnowac ze wspomnien. Chciałabym spróbować czegoś nowego, nowego zwiąku i praktycznie już to robie, ale nie moge bo wciąz mi w głowie siedzi inna osoba… I może rzeczywiscie potrzebowałam poprostu czasu zeby dowiedzieć sie co tak naprawde do niego czuje…Ale przecież ja nie mówie byle komu, ze go kocham… Nie chce i chce….Chce nowych wrazen, a jednak tesknie za tą stabilizacją…za tym związkiem gdzie wszystko było tak jak powinno. Za pierwszym zwiazkiem w którym naprawde czułam sie dobrze. Brakuje mi tego. Brakuje mi GO, ale nie wiem czy drugi raz bym mogła wejśc do tej samej rzeki… I jeszcze przecież jest On… Najchetniej odciełabym sie od wszystkiego zebym nie musiała myślec…

Teraz jeszcze Babcia come back do nas;/ nie źle sie zapowiada… Czemu ludzie chąc robić dobrze pieprzą wszystko?!
I czemu ja jestem taka nerwowa ?!

Mam dość…Przeciez ja tylko chciałam spokoju…

Maja…

Stoje Sama w jakimś wielkim dole…
Próbuje wyjść z niego….ale wciaz brakuje mi sił zeby wspiac sie po ścianie…
Mój Krzyk o pomoc zagłusza pustka i nikt go nie słyszy…
Ludzie z góry patrzą i myslą, że wszystko jest okej, oni nie widzą tej przepaści…
Czasami chciałabym , żeby ktoś spojrzał na mnie tak dokładnie….
Moze wtedy zobaczył by ten dół….Moze ten ktoś by mi pomógł wyjśc z tego…
Jak narazie każdy żyje swoim życiem, każdy martwi sie swoimi problemami…Szkoda, ze nie którzy zapomnieli, ze bywają potrzebnii….
Zaczeło padać….Nie wiem juz czy to łzy czy deszcz….Czuje jak mokre kropelki spływają po policzku….
Zaczynam sie w nich topić….Co jezeli stad nie wyjdę?

Maja…

Sny…

Brak komentarzy

…Zrywam sie nagle przerażona….*Śniło mi sie, że moja kochana Mama mówi mi, ze jest śmiertelnie chora….i lada dzień umrze… Przychodzi do domu z zakupami, jak codzień, całuje mnie….patrzy mi w oczy i mów” Jestem bardzo chora… umieram, za pare dni odejdę stad…”* Podnosze sie z łozka i pierwsza myśl ” Na szczęscie to tylko zły sen,zaraz usłysze jak mama sie krzata po kuchnii i wszystko jest w porządku, że przeciez to tylko sen…” po chwili zdaje sobie sprawe,że w rzeczywistosci jej już tu nie ma…

Moje serce pochłoneła pustka większa niż próznia w kosmosie…
Coś we mnie wiecznie płacze i błaga świat, zeby to byl tylko zły sen…
Moje oczy nie potrafią sie już smiać…
W srodku jakiś okropny ból rozrywa wszystko na strzepy…
I choć to nie jest ból fizyczny, ja fizycznie odczuwam, ze cos w środku mi pęka, kiedy w nocy budzę sie i wiem,że już nie pobiegne do niej, nie przytule sie… Ze nie ma jej juz tu…Nie ma… I chociaż udaje, ze życie toczy sie dalej…ja stoje w miescu i nie mam sił ruszyć dalej… Nie potrafie mówić o tym, bo niepotrafie opisać tej pustki….Tej samotnosci i tego okropnego bólu…Żyje tu tylko dla jednej osoby…Mojego brata…Gdyby nie on , nie byłoby mnie tu… To dla niego szukam sił, zeby to zniesc, bo uwierzcie mi…Ona była dla mnie wszystkim….I jej strata jest dla mnie zbyt bolesna…i nie potrafie sobie z nią poradzić…To mnie niszczy od srodka… Tak bardzo boli;(

Nie ma sensu….Nic nie ma sensu bez niej…Czekam tylko kiedy znów bede mogła ją zobaczyć…I tak jak mój brat moge w zyciu cierpieć, jezeli tylko po smierci bedę mogła ją zobaczyć, przytulić sie do niej i podzielić ze wszystkim…. To moje marzenie…

Maja…


  • RSS