Wpisy z okresu: 7.2005

Rodzina

Brak komentarzy

Czym jest własciwie rodzina?Na czym sie opiera? Kiedys wyddawało mi sie, ze wiem to wszystko. Kiedyś myślałam, ze rodzina moze byc wtedy kiedy nawet rodzice nie sa prawdziwi ale kochają….a teraz zaczynam w to watpic….Bo jezeli sa nieprawdziwi rodzice i ich prawdziwe dzieci, to oni do tych przyszywanych dzieci stosują pewien dystans , zeby tamte prawdziwe nie czuły sie zazdrosne….ale jak ma sie czuć to , które zostało przygarnięte? Ono stoi zawsze jakby z boku , bo boi sie podejsc do niby ojca kiedy stoi ze swoją córka…Czuje sie gorsze i brakuje mu tej podstawowej miłosci….rodzicielskiej. To dziecko musi żyć ze świadomością, ze je nigdy nikt nie bedzie juz kochał tak bezwarunkowo jak kochali je jego prawdziwi rodzice…Został sam z Tym uczuciem które dostał zanim umarli i czekają tylko, aż beda mogli je przekazać swoim dzieciom…Ja przynajmnniej tak robie…. Nie chce , zeby moje dziecko kiedykolwiek musiało czuc sie gorsze, mniej kochane i tak samotnie…W ogóle to wszystko jest dziwne, dziwne jest to, ze ta rodzina która to dziecko miało wczesniej wydawała mu sie nie znliszczalna prawdziwa! Wystraczyło by zabrakło jednej osoby aby ukazało sie to, ze byc moze ta miłosc rodzinna nie była kierowana do wszystkich….a to dziecko cały czas sie łudziło, ze wszyscy są kochanii tak samo….Ja byłam kochana bezwarunkowo, nieskazitelna miłoscią….Miłoscia mamy….a teraz ?! To tylko złudzenia… Ale jest jeszcze jedna osoba , która jest dla mnie teraz całym swiatem, jedyną JEDYNĄ bliską mi osoba , która mi pozostała na tym świecie….Mój brat…I dziękuje Ci Mama i Tato za niego…

Maja…

….

Brak komentarzy

Prosze tylko o jedno:
O spokój.
Nie musicie mnie rozumiec, nie musicie starac sie wczuć w moje uczucia, bo wam i tak to nie wychodzi.Zreszta i tak byscie nie potrafili… I jezeli naprawde chcecie mi pomóc to dajcie mi spokoj. Nie zmuszajcie mnie do tłumaczenia wam tych samych rzzeczy po 100 tysiecy razy i pozwólcie mi czasami odetchnąc. Jezeli będe chciała zebyscie mi nie dawali spokoju to dam znać….
Dziekuje…
Maja…

Korzystam Sobie z wakacji:) Staram sie. Juz mi lepiej chociaz wiele rzeczy sie zmieniło.

Tak Sobie mysle i przypominam, to ja w zeszłe wakacje nie źle rozrabiałam. A moze poprostu dobrze sie bawiłam:P….Tylko, ze wtedy czułam wiekszą swobodę. Mogłam robic na prawde co tylko mi sie podoba , kiedy chce z kim chce….No a teraz mam pewien „hamulec” i nie wiem czy to dobrze czy nie, bo czasami fajnie jest robić głupoty i pozwolic Sobie na wszelkie słabosci.ALe moze ten hamulec przejdzie:P

Troche sie zmieniłam i chyba dobrze mi z tym;)

Ale to i tak jeszcze nie tyo….Nie oddycham zyciem jeszcze tak jakbym chciała…..Za wczesnie jest jednak….

DOPISEK

Jednak jest tak, ze gdy tylko pomysle, ze jest dobrze, znów zaczynam myśleć i czuje sie o wiele bardziej xle niż przed tym jak przeszło mi przez myśl, ze jakos sobie radze….
KONIC DOPISKU
Maja…

Nie szukaj we mnie kobiety, bo i tak jej nie znajdziesz.
Nie szukaj we mnie wsparcia, bo upadłam zbyt nisko byś mogł sie o mnie oprzeć.
Nie szukaj we mnie szczęscia, bo nie potrafie uszczęśliwiać gdy sama nie potrafie czerpać szczęscia.
Nie szukaj we mnie miłści, gdyż ona odeszla.
Nie szukaj we mnie prawdy, bo sama nie wiem gzie ona jest.
Nie patrz na mnie tak jakbyś mnie znał, ja sama nie wiem już kim jestem.

Chciałabym uciec stąd, gdzieś daleko od tego całego zgiełku. Trudnych sytuacji, których nie jestem wstanie rozwiązać. Chce być gdzieś gdzie nikogo nie będe ranić, bo tu i tak to uczynie. Potrzebuje spokoju, ciszy. Moje serce złamało sie miliony kawałeczków i te kawałki sa zbyt małe by znaleśc dla Siebie na nich miejsce…Chce uciec gdzies gdzie choć przez chwilę będe daleko od ludzi, gdzie bede sam na sam z niebem nad głową. Chce wykrzyczeć tam wszystko co mnie boli, chce byc tam bym nie musiała tłumaczyć tego co czuje. By nie patrzec na te wszystkie twarze które udają , ze mnie rozumieją.Nie chce tłumaczyc moich uczuć, bo częsci już NIE MA albo sama ich nie rozumiem…Nie których jest za duzo…Nie mam na to wpływu i to najbardziej boli, to, ze przez tą zmiane ranię ludzi na których mi zależy, ale nie potrafie czuć tak jak kiedyś. I jest mi ztym źle , nie chce tego. Czuje sie jak w klatce pełnej węzy. Boje sie zrobić krok, boje sie z nimi zaprzyjaźnić…. Ja sie bpoje wszystkiego…

Chce ucieć, bo nie potrafie powiedzieć co czuje…. Chce uciec by przestać udawać i patrzec na to wszystko….Chce sie oderwać od bolu choć na jeden dzień…
Tylko dokąd?

Maja..


  • RSS