Wpisy z okresu: 6.2005

Nie ważne co inni sadzą, nie ważne jest nawet to co ty o mnie myślisz….Wazne jest to, ze ja wciąż tęsknie i Cierpię , bo Ciebie tu nie ma… Bo tak bardzo Cie Kocham…

Nawet sąsiad, wróbel o tym wiedział, co, co rano ćwierkał mi pod oknem…. teraz nagle zamilkł…Może odleciał?

Może spiewał o tym co małe serce czuje, może zamiast niej chciał wyspiewać jak bardzo Kocha swoją Mamę. Niósł radość z jej serca i rozdawał każdej parze uszów…

Zamilkł… Razem z Twoim śmiechem…. Z Twoim głosem.

Być może nie śpiewał o radości małego serca, tylko o niej….i zamilkł kiedy ona zamilkła….
To smutne, bo uwielbiałam jego spiew….
Uwielbiałam jego spiew gdy trącał go wiatr, nawet wtedy kiedy grzało go słonce…kiedy mókł na deszczu….Nawet gdy pioruny strzelały…Bo symbolizował moje życie….Symbolizowal ją….

Teraz ucichło wszystko…

Nie ma go…Nie ma jej…. A życiu zabrakło melodii….

Nigdy nie będzie już tego samego wróbelka.

Maja…

…Jak niemowle…. Uczę sie od poczatku zyć…Stawiam kroczek po kroczku, poznaje świat.
Zupełnie jak niemowle, takie najprawdziwsze, przezywam pierwszy śmiech, pierwsze łzy, pierwszy dotyk, pierwszą podróż w tym nowym wielkim i nieodkrytym nowym świecie, w świecie gdzie nie ma mamy…. W życiu gdzie wszystko staje na głowie….. W swiecie gdzie mój największy strach staje sie rzeczywistoscią i muszę nauczyć sie z tym żyć… Nie mam wyjscia…

Ale czy da sie odbudować coś czego nie ma? Czy da sie wypełnic pustkę czymś co zawsze sie bedzie ulatniało…?! Nie, dlatego trzeba zaczynać wszystko od początku….i to jest trudniejsze niż mi sie wydawało…. O wiele trudniejsze…

Mami I miss you so much…

I nigdy nie przestane?:(

Maja…

I juz lepiej….a moze jest tak samo…Poprostu nie myśle i jest mi chyba z tym dobrze…Boli i boleć bedzie… To wszystko chcąc nie chąc zostanie we mnie…

Żaluje tylko,że nie zdążyła poznać tych wszystkich ludzi, którymi sie otaczam… Miała GO poznać….tak bardzo chciała….Zawsze poznawała moich chłopaków i nigdy sie do nich nie myliła….JEGO tez polubiła od razu…Szkoda tylko, ze nie dożyła chwili , w której przyprowadze go do domu…Juz tak oficjalnie, ze nie przygotuje wtedy pysznego obiadu i nie bedzie mnie zawstydzać… Moze i bedzie fajnie, ale nie tak samo jakby ona tu była…

Teraz nawet moja przyjaciółka, osoba, która jest jakby moją drugą czescia…Przechodzi prawie to samo co ja…Tylko,z e z taą i chciałabym byc jej wsparciem, jej podporą, poduszką do której moze sie wypłakac, ale nie wiem czy potrafie, czy mam tyle siły…ta bezsilnosc mnie dobija. Wszystko jakos mnie teraz dobija…Ale mam nadzieje, ze ona i tak wie, ze i tak zawsze moze na mnie liczyc;*

Jest tez wiele rzeczy, które teraz dzialaja mi na nerwy , łatwo mnie wyprowadzić z równowagi, wszystko wydaje mi sie jakos mniej wazne i dlatego moze czesto nie zwracam uwagi na swoje slowa…Ale mam nadzieje, ze zrozumiecie…Bo chyba kazdy ma prawo być słaby…

Maja…

??!!

8 komentarzy

…Źle…źle….wszystko jest źle…

Nawet nie potrafie ubrać w słowa mój mętlik…

Nie potrafie….Nie potrafie…..NIE POTRAFIE… Nie umiem:( Zwyczajnie nie umiem poradzić Sobie…

Udaje…Udaje, ze żyje….udaje, ze wszystko już okej…

Ja: Ale mama zawsze tak robiła, ona mi pozwala…
Ktoś: Ale MAMY JUŻ NIE MA!

No własnie…Nie ma…

Pieprzenie, ze jest zawsze przy mnie, pieprzenie, ze widzi…Wszystko to jedno wielkie pieprzenie…
NIE MA JEJ!
W nic już nie wierze….w nic…
Nic już nie czuje… Wszystko jest mi obojętne…..O tatcie też tak mówiliscie…Gdyby był niepozwoliłby na to…

Przepraszam…

„Serce w remoncie. Chwilowo nieczynne- do odwołania”…

Jak ma czuć sie drzewo, któremu wyrwano wszystkie jego korzenie?!…

Tak ciezko:(…Nie ma ludzi nie zastąpionych?…To też nie prawda….

Nie ma nic… Nie ma Boga i nigdy nie było…Nigdy w niego nie wierzyłam… Nienawidze całego świata…za To, ze mi ją zabrał! Nienawidze wszystkich moich uczuć…Bo boje sie, ze je kiedyś utrace tak jak ją…Najlepiej nie musieć kochać…Najlepiej nie mieć nic….Ja juz nie chce tracić…Nigdy!

To nie jest załamanie sercowe….Bo chłopak mnie rzucił…To nie jest kłótnia rodziców która kiedyś sie kończy i wszystko bedzie jak dawniej…To nie jest zła ocena która moge za rok poprawić…To jest coś co nie ma konca…. JAK życie mogło mi ją zabrać?!?! Nie potrafie nawet wyrazić tego zalu….A tak bardzo bym chciała wykrzyczeć jak MAŁO rozumiecie…jak wiele w tym bólu…straciłam wszystko co było dla mnie ważne…mzoe i są ludzie, którzy mają gorzej…Ale tego za duzo…za duzo jak na mnie jedną… Przecież nie tylko musiałam ja zegnać ….z tylu rzeczy razem wychodziłysmy…i nie jakis byle gównien…. Nie moge już;(……Poprostu nie moge….za duzo tego zalu we mnie….za duzo;( A najgorsze jest to, ze nikt nie moze mi pomóc…:( Nikt nie odejmie tego Bolu…
a ja sie nigdy nie pogodze z jej śmeircią…NIGDY! to przecież Moja mama:(:(
I HATE THIS!

Maja…

P.S I NIE CHCE O TYM ROZMAWIAC!….

…….Do tej pory jakoś radziłam Sobie z jej nieobecnością, bo wiedzialam, że nie muszę sie z nią ostatecznie zegnac…W ogóle…jezeli robi coś ostatni raz…Ostatnie spojrzenie, ostatnii dotyk…Ostani pocałunek…Wciąz nie chcemy przyjać do swiadomosci, ze to jest po raz ostatni….Nie potrafie się żegnac, jednak po raz drugi musiałam tego dokonać…i zrobic to jeszcze jak najlepiej… Teraz ona jest gdzieś głęboko pod Ziemią…Mama…nie ona.
Osoba, która do tej pory zawsze była przy mnie…blisko…na wyciagniecie ręki… Żyje teraz jakby w dwóch swiatach…Moje mysli dzielą sie na dwie osobowosci…Jedna część cierpii, nie moze sie pogodzić….jest rozdarta…pusta , smutna, zła i cholernie bolesna…A druga chce sie cieszyć…chce znowu sie smiać….I chce sie pozbyc tego bólu….tej drugiej części… Ale wiem, ze tak sie nie da… Kiedy tracisz coś, co jest dla Ciebie wszystkim od tak poprostu nie możesz znowu zacząć życ jak dawniej…To jak z małym dzieckiem , które dopiero uczy sie życ , poznaje nowe rzeczy, smak nowych potraw…Do wszystkiego podchodzi małymi kroczkami…Tak samo jest ze mną…Muszę sie uczyć wszystkiego od nowa…Jestem tym małym dzieckiem, ktore musi poznać nowe życie…Żcyie bez Ciebie mamo…I jakolwiek nie byłoby to trudne, to dla Ciebie , Dla Ciebie Moja kochana Kuleczko, poradze Sobie z tym. Żałuje tylkoże nie bedzie Cie przy tym….Że nie zobaczysz jak wiele Ci zawdzięczam… Dzisiaj moje urodziny….16 lat temu moje życie pozwoliło mi poznac Ciebie…I za to je kocham…I nie zmarnuje.

Dziękuje Ci za to, ze wychowałas mnie taką jaką jestem…Nauczyłas dostrzegać w ludziach to co dobre i to co złe…Dzięki temu poznałam tylu wspaniałych ludzi, którzy razem ze mną 13.06.2005 roku Cię pożegnali…Dziękuje:*
I dziękuje wam wszystkim, którzy ze mną byliscie….
Moim przyjaciołom:*
Tobie Skarbie:*:* ;) Mysle, ze wiesz o kim mówie;)

Mojej rodzinie…
A w szczególnosci Mojej Siostrze, Mojemu Bartu Marcinowi,Lulowi:* I Fabolkowi…Który jako jedyny mi został…

I Cioci, która była przy Mamie w chwili smierci…I przed, która nad nią czuwała i byc moze przygotowała na odejscie…

….Nie moge powiedzieć mamo, że sie ze mną nie pożeganałaś… Bo kiedy w szpitalu leżałas nie przytomna i tylko na głosny krzyk lekarzy sciskałas ręke…tak na mój dotyk dłoni pogłasałaś mnie kciukiem po ręku jak zawsze wtedy kiedy mnie za nia trzymałaś…Być moze nie wiedziałam wtedy, ale teraz wiem…To było pozegnanie…

….I choć nie opowiesz mi swoich snów z czasów spiaczki…To moja nadzieja , ze byc moze kiedys pozwolisz im sie i mi przysnić… Trzyma mnie tu…

Maja…

Bez Ciebie każdy mój uśmiech blednie…Bez Ciebie brak Mi życia… Razem z Tobą umarła cząstka mnie…

Teraz wszystko wygląda inaczej…Ja jestem inna i już nigdy nie będę taka jak kiedyś… Zaczełam bac sie zycia…zaczełam sie bać utraty bliskich, którzy mi pozostali.

Razem z Tobą umarła część moich marzeń…Np to, że zawsze chcialam bys była przy moim porodzie….To, ze chciałam byś nauczyła moje dzieci wszystkiego tego co nauczyłas mnie… Marzenie, ze być może nie dożyje Twojej smierci…Marzenie, ze zawsze bedę mogła na Ciebie liczyć, marzenie, ze jak bede dorosła bedziemy godzinami rozmawiały przez telefon…Marzenie, ze bedziesz na moim ślubie…..

Tylko przy Tobie czułam sie bezpiecznie….Przy Tobie nawet najgorszy koszmar nie był straszny…a czasami jak śniło mi sie, ze umarlaś szybko przybiegałam do Ciebie , przytulałam sie i wiedziałam ,że to był tylko zły sen… A teraz?! To najwiekszy koszmar jaki przezywam na jawie… a Ciebie przy mnie nie ma..

Zastanawiam sie co bedzie dalej…Jak mam zyc bez Ciebie?!…Nie mam już Taty…Nie mam Mamy… To kiedys wydawało mi sie takie odległe…I tego najbardziej sie bałam…tego, ze mi was kiedys zabraknie…Bo tak jak i tate …tak i Ciebie kochałam nad wszystko i kochać bede zawsze…Nie potrafie opisać tego bólu…Bo nie ma takich strasznych słow…

Nic mi Ciebie nie zastapi…Twoich rozmów…Twoich rąk…Twojego zapachu…

Żadna ręka już nie odejmie mi bólu brzucha…żaden buziak nie odgonii złych myśli i snów…żaden uścisk nie wysuszy łez…Nic już nie będzie tak jak kiedys…

Maja…

To koniec….Ciebie już nie ma…

!!!!!!!!!!!!!!! Tak bardzo boli;(
Kocham Cie Mamusiu…I zawsze będę…

Maja…

To takie dziwne uczucie….Zmartwienie pomieszane ze strachem.Uczucie fizycznego zmęczenia połączone z utratą optymizmu… Może to jest poprostu rzeczywistość?! Która dopiero dociera do mojego szarego mózgu?! Już nie zapewniam wszystkich , ze bedzie dobrze…. Moze poprostu szkoda sił na słowa… a moze to poprostu coś każe czekać. Bo myślę, ze wiary jeszcze nie utraciłam. To dopiero początek walki…Walki o życie najwspanialszej osoby. Osoby, ktora wszystkiego mnie nauczyła, która wszystko pokazała, która poświęciła dla mnie i mojego brata życie, która w swoim życiu wciaz kierowała sie naszym dobrem… Moze dzieki niej własnie tak to wszystko znoszę… Moze to dzięki jej naukom i jej wytrwałości i sile, może to własnie dzięki niej teraz staram sie to wszystko łaczyć. Napewno dzięki niej. Mimo tego, ze to ONA teraz potrzebuje mojej wiary w nią , mojej siły to tak naprawdę utrzymuje swoje siły tylko dzięki jej wierze we mnie i dzięki JEJ sile. To dziwne i skomplikowane, ale tak jest…….. Widok tej osoby, tego ducha walki, widok mojej Mamy….i czasami jak pomyśle, ze to moze jest mój ostatni widok na nią… To serce mi pęka…Kiedy pomyśle jak musi cierpieć, jak bardzo musi sie bać, jak bardzo się meczy…Nie potrafię powstrzymac łez… I byc moze nie chce, ale te myśli same czasami mi przychodzą do głowy….I gdybyście byli na moim miejscu mielibyście tak samo…Budzisz sie w nocy spoconą….Bo nie wiesz czy ona jeszcze jest…

Maja…


  • RSS